11 grudnia w Regionalnym Centrum Kulturalno-Bibliotecznym w Brzesku odbędzie się premiera książki Marka Kołdrasa „Z dziejów Ziemi Brzeskiej”, przygotowywanej od blisko dwóch lat popularnonaukowej opowieści o historii regionu, jego mieszkańcach, niezwykłych wydarzeniach i zapomnianych miejscach.
Publikacja, która ukaże się nakładem wydawnictwa REGIS, prowadzi czytelników przez kolejne epoki, przybliżając zarówno ważne wydarzenia historyczne, jak i mało znane epizody lokalnych dziejów. Przedpremierowo prezentujemy fragment rozdziału „Skarby z popiołów grodziska”, poświęconego tajemniczym odkryciom archeologicznym w Zawadzie Lanckorońskiej. To historia dwóch niezwykłych skarbów, zniszczonego przed ponad tysiącem lat grodu i zagadek, które mimo dziesięcioleci badań wciąż pozostają nierozwiązane.
Rozdział 11. Skarby z popiołów grodziska z Dziejów Ziemi Brzeskiej
Na wzgórzu nad Dunajcem przez ponad tysiąc lat ziemia skrywała tajemnicę, której nikt nie potrafił wyjaśnić. Ktoś ukrył tam kosztowną srebrną biżuterię i już nigdy po nią nie wrócił. Dopiero przypadek sprawił, że jeden z najcenniejszych wczesnośredniowiecznych skarbów Małopolski ponownie ujrzał światło dzienne. To jednak dopiero początek niezwykłej opowieści o dwóch skarbach, zagadkowym upadku grodu i śladach prowadzących od Wielkich Moraw po Ruś Kijowską. Odkrycia z Zawady Lanckorońskiej do dziś stawiają więcej pytań niż dają odpowiedzi, a ich historia prowadzi w czasy, gdy o losach tych ziem decydowały plemiona Wiślan, Wielkie Morawy i rodzące się państwo Piastów.
Srebro w cieniu dawnej twierdzy
Większość grodów plemiennych istniejących na terenie Małopolski zniknęła jeszcze w X wieku. Zawada Lanckorońska jest wyjątkiem. Badania wykazały, że ostatnią fazę rozbudowy grodu przeprowadzono między rokiem 869 a 900. Niedługo później potężne umocnienia strawił pożar. Największą zagadką pozostaje jednak fakt, że już po tym wydarzeniu na terenie dawnego grodu ktoś ukrył cenny skarb srebrnych ozdób. Właściciel nigdy go nie odzyskał.

Grodzisko położone jest na dwóch wzgórzach wznoszących się nad lewym brzegiem Dunajca, na pograniczu Pogórza Wiśnickiego i Rożnowskiego. Początkowo istniał tu gród zajmujący około półtora hektara, otoczony wałem obronnym. W ostatniej fazie został rozbudowany o kolejne linie umocnień i rozległe podgrodzie, liczące niemal siedem hektarów. Skala założenia pokazuje, że nie była to zwykła osada, lecz ważny ośrodek plemiennej organizacji. Badania archeologiczne odkryły na podgrodziu ślady drewnianych budynków, natomiast sam główny gród wciąż skrywa wiele tajemnic.
Paciorki, srebro i gliniany dzban
O istnieniu niezwykłych znalezisk w Zawadzie wspominano już w XIX wieku. Szczęsny Jan Morawski zanotował, że miejscowi chłopi wykopują tam brązowe przedmioty, które kupował zakliczyński zegarmistrz i przerabiał na pierścionki. Ta krótka informacja zainteresowała archeologów. Na początku XX wieku badania rozpoczął Włodzimierz Demetrykiewicz, a później dołączył do niego Marian Wawrzeniecki, sporządzając pierwszy plan grodziska.
Prawdziwy przełom nastąpił jednak dopiero latem 1932 roku. 8 lipca Feliks Łyczko, właściciel działki, kopiąc rów kilka metrów od stodoły natrafił na gliniane naczynie odwrócone dnem do góry. W środku znajdował się niezwykły depozyt – czterdzieści dziewięć szklanych paciorków oraz trzydzieści srebrnych ozdób.
Były wśród nich zausznice, srebrne paciory z guzkami oraz charakterystyczna lunula, czyli półksiężycowaty wisior. O znalezisku natychmiast powiadomiono Muzeum Archeologiczne w Krakowie, a już kilkanaście dni później rozpoczęły się pierwsze badania wykopaliskowe pod kierunkiem Rudolfa Jamki.

Ślady Wielkich Moraw, Rusi i Wiślan
Od tego momentu rozpoczęła się jedna z najciekawszych dyskusji polskiej archeologii. Początkowo skarb datowano na XI wiek, jednak kolejne badania przesuwały jego powstanie coraz głębiej w przeszłość. Ostatecznie uznano, że ozdoby pochodzą ze schyłku IX wieku. Jeszcze większe zainteresowanie wzbudziło ich pochodzenie. Większość srebrnych zausznic wykazuje wyraźne związki z Państwem Wielkomorawskim. Szklane paciory mają odpowiedniki na wschodzie Europy, a lunula przypomina zabytki odkrywane na Rusi Kijowskiej. ’
Wszystko wskazuje więc na to, że mieszkańcy grodu utrzymywali kontakty ze światem znacznie szerszym, niż tylko dolina Dunajca. Do dziś nie wiadomo jednak, czym naprawdę był ten niezwykły depozyt. Według jednej z hipotez to kompletny zestaw kobiecej biżuterii, należącej do przedstawicielki jednego z najbogatszych rodów.
Inni badacze widzą w nim rodzaj pozamonetarnego majątku lub zapas cennych towarów, należących do kupca podróżującego dawnym szlakiem handlowym, łączącym Kijów z Pragą. Niezależnie od przyjętej interpretacji jedno pozostaje pewne – skarb z Zawady Lanckorońskiej należy do najbardziej niezwykłych odkryć wczesnego średniowiecza na ziemiach polskich.
Żelazne pieniądze sprzed tysiąca lat?

Odkrycie srebrnej biżuterii nie wyczerpało tajemnic Zawady Lanckorońskiej. Kilkanaście lat później to samo miejsce ponownie zaskoczyło archeologów. Około 1946 roku Feliks Łyczko natrafił na kolejny depozyt – dziewięć żelaznych grzywien siekieropodobnych. Do dziś nie ma pewności, jaką pełniły funkcję. Mogły być środkiem płatniczym, mogły stanowić przygotowany do transportu półsurowiec. Jedno jest pewne – w chwili odkrycia był to największy tego typu skarb znaleziony na ziemiach polskich.
Dopiero w 1979 roku ustąpił miejsca słynnemu depozytowi odkrytemu przy ulicy Kanoniczej w Krakowie. Dwa tak niezwykłe znaleziska z jednego grodziska trudno uznać za przypadek. Świadczą one o znaczeniu tego miejsca we wczesnym średniowieczu. Jeszcze więcej mówią pojedyncze zabytki wydobyte podczas wykopalisk.

Wśród nich znalazły się groty strzał, charakterystyczne dla środowiska awarskiego, ostroga przypominająca wyposażenie wojowników z Wielkich Moraw oraz ozdobny trzewik pochwy miecza, którego odpowiedników szukać trzeba na Rusi Kijowskiej, Węgrzech, w Bułgarii, a nawet w greckim Chersonezie na Krymie. Te odległe analogie pokazują, że mieszkańcy grodu funkcjonowali w świecie kontaktów handlowych, politycznych i militarnych, obejmujących znaczną część środkowej i wschodniej Europy.
Świętopełk, Piastowie czy Madziarzy?
Nie mniej fascynująca pozostaje zagadka upadku grodu. Badania pozwoliły precyzyjnie określić czas jego ostatniej rozbudowy. Nie przyniosły jednak odpowiedzi na pytanie, kto lub co doprowadziło do jego zniszczenia. Archeolodzy odkryli groty strzał, których położenie wskazuje, że zostały wystrzelone z zewnątrz w kierunku wałów. To sugeruje, że gród mógł paść ofiarą zbrojnego ataku, jednak sprawcy pozostają nieznani. Jedna z hipotez prowadzi do końca IX wieku, kiedy książę Świętopełk podporządkował sobie państwo Wiślan.

Z tym okresem część badaczy łączy również przekaz o pogańskim władcy Wiślan, któremu św. Metody przepowiedział, że lepiej przyjąć chrzest z własnej woli, niż zostać do niego zmuszonym na obcej ziemi. Nie oznacza to jednak, że właśnie wtedy doszło do zagłady Zawady Lanckorońskiej. Wielu historyków uważa, że gród funkcjonował jeszcze po wielkomorawskim podboju. Jego kres mógł nastąpić dopiero w okresie czeskiego panowania nad Małopolską, podczas włączania tych ziem do państwa Piastów, w wyniku najazdu Madziarów, lokalnych walk międzyplemiennych albo nawet przypadkowego pożaru. Dziś żadnej z tych hipotez nie można ostatecznie potwierdzić. Pewne jest jedynie, że w XI wieku gród już nie istniał.
Więcej niż srebro i paciorki
Z Zawadą Lanckorońską wiąże się również moje osobiste wspomnienie z czasów, gdy wykrywacze metali dopiero pojawiały się w Polsce, a przepisy regulujące ich używanie praktycznie nie istniały. Razem z kolegą przez wiele godzin przeczesywałem teren dawnego grodziska, znajdując jedynie skorodowane fragmenty narzędzi rolniczych.

Dopiero później, oglądając w Muzeum Archeologicznym w Krakowie misternie wykonane paciorki i srebrne ozdoby odkryte przez Feliksa Łyczkę, zrozumiałem, że o wartości archeologicznego znaleziska nie decyduje sam przedmiot. Równie ważne, a często znacznie ważniejsze, jest to, gdzie został odnaleziony, co znajdowało się obok niego oraz jakie ślady zachowały się w sąsiedztwie.
To właśnie ten kontekst pozwala archeologom odtworzyć wydarzenia sprzed wielu stuleci. Bez niego nawet najpiękniejszy zabytek pozostaje jedynie efektownym przedmiotem. Z nim staje się świadkiem historii, który potrafi opowiedzieć znacznie więcej niż niejeden dokument.
Marek Kołdras
Materiał jest streszczeniem jednego z rozdziałów Dziejów Ziemi Brzeskiej, które ukażą się pod koniec roku nakładem wydawnictwa REGIS. Promocję popularno-naukowej publikacji zaplanowano 11 grudnia w brzeskim RCKB.
O autorze:

Marek Kołdras – dziennikarz, publicysta, scenarzysta i reżyser filmów dokumentalnych, regionalista. Z mediami związany od ponad trzydziestu lat. Pracował m.in. w Radiu Kraków, Radiu MAKS, Radiu ESKA, Radiu RDN Małopolska, TVN i TVP Kraków, a także w polonijnych rozgłośniach w Chicago. Publikował m.in. w „Polityce”, „Wprost”, „Press” i tygodniku „TEMI”. Przez wiele lat kierował redakcjami i zespołami dziennikarskimi, był również wykładowcą akademickim.
Od kilkunastu lat zajmuje się także realizacją filmów dokumentalnych i audioprzewodników, poświęconych przede wszystkim historii, kulturze i dziedzictwu Małopolski. Jest autorem lub współtwórcą takich dokumentów jak „Dzbany piany”, „Hetman Jan Tarnowski”, „Zabytki Ziemi Brzeskiej”, „Prapoczątki Przedgórza” czy cyklu „Łowczówek 14”, „Operacja 15”, „Niepodległość 18”. Kierował zespołem, który w 2006 roku przygotował jeden z pionierskich polskich audioprzewodników, poświęcony zabytkom Tarnowa. Realizował również projekty dokumentalne i dziennikarskie poza granicami Polski m. in. w: Kirgistanie, Turcji, Armenii, Gruzji czy Górnym Karabachu oraz na Białorusi.
Laureat nagród dziennikarskich i kulturalnych, w tym „Srebrnej Kaczki”, „Tarnowskiej Weny” oraz honorowej nagrody „Uskrzydlony” Tarnowskiej Fundacji Kultury. W swojej działalności łączy warsztat dziennikarski z zainteresowaniem historią, archeologią i mniej znanymi wydarzeniami z przeszłości regionu. Książka „Z dziejów Ziemi Brzeskiej” jest rozwinięciem tych wieloletnich zainteresowań i doświadczeń. Grafika: SI / materiały własne
