Zniknięcie rodziny, utrata pamięci i śledztwo prowadzące w głąb dzikiego, nieprzeniknionego lasu – tak zaczyna się „Oszast”, najnowsza powieść Grzegorza Mirosława, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak.
Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jest zakrwawiony, zdezorientowany i nie pamięta, co wydarzyło się wcześniej. Szybko okazuje się, że zniknęły jego żona i kilkuletnia córka. W ciągu kilku godzin mężczyzna z ofiary staje się głównym podejrzanym – nie tylko o ich uprowadzenie, ale także o brutalne zabójstwo nieznanego mężczyzny.
Śledztwo prowadzi w głąb Oszastu – najbardziej odludnego obszaru Beskidu Żywieckiego. To miejsce, gdzie kończą się szlaki turystyczne, a zaczyna przestrzeń owiana legendami. Mówi się tu o tajemniczych zaginięciach, a stare opowieści przywołują obrazy krwawych ścieżek i dawnych rytuałów. Wraz z kolejnymi odkryciami atmosfera gęstnieje, a granica między tym, co realne, a tym, co irracjonalne, zaczyna się zacierać.
„Oszast” nie jest jedynie klasycznym kryminałem. To historia o pamięci, winie i strachu, ale też o sile miejsca, które zdaje się żyć własnym życiem. Autor wykorzystuje motywy beskidzkiego folkloru i lokalnych wierzeń, tworząc opowieść, w której przyroda nie jest tylko tłem, lecz jednym z głównych bohaterów.
Grzegorz Mirosław, miłośnik gór i znawca Żywiecczyzny, konsekwentnie buduje swój literacki świat wokół Beskidów. Każdą wolną chwilę spędza na górskich szlakach, zgłębiając lokalne tradycje i historie. „Oszast” to jego kolejna powieść po wydanych w 2024 roku „Diablaku” i „Eutymii”. Prywatnie jest mężem i ojcem dwójki dzieci.
Nowa książka to propozycja dla czytelników, którzy w kryminale szukają nie tylko zagadki, ale także klimatu i emocji. „Oszast” prowadzi w miejsca, gdzie cisza bywa bardziej niepokojąca niż krzyk, a odpowiedzi – zamiast uspokajać – rodzą kolejne pytania.
W powieści szczególną rolę odgrywa także psychologia bohatera. Jan Stelmach zmuszony jest zmierzyć się nie tylko z zarzutami śledczych, ale przede wszystkim z własną pamięcią, która staje się zawodna i fragmentaryczna. Każdy kolejny trop może zarówno przybliżać go do prawdy, jak i pogłębiać podejrzenia wobec samego siebie. To napięcie buduje jedną z najmocniejszych warstw książki.
Autor sprawnie prowadzi narrację, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki. Czytelnik, podobnie jak główny bohater, porusza się w rzeczywistości pełnej niedopowiedzeń i niejasności. Mirosław unika prostych rozwiązań, stawiając raczej na atmosferę niepokoju i konsekwentne budowanie napięcia, które narasta z każdą stroną.
„Oszast” wpisuje się w rosnącą popularność polskich kryminałów osadzonych w konkretnych, wyrazistych przestrzeniach. W tym przypadku Beskidy nie są jedynie tłem wydarzeń, lecz integralnym elementem opowieści – surowym, pięknym i niebezpiecznym. To właśnie ten unikalny klimat sprawia, że książka może na długo pozostać w pamięci czytelników.
(Smol)


