Czy książki napisane sto, dwieście, a nawet czterysta lat temu mogą nadal opowiadać coś ważnego o współczesnym człowieku? Osiem tytułów Wydawnictwa MG pokazuje, że klasyka wcale nie musi oznaczać literackiego muzeum – może bawić, niepokoić, prowokować, opowiadać o wielkich marzeniach i bardzo przyziemnych ludzkich słabościach.
Wśród prezentowanych książek znalazły się dzieła autorów należących do światowego kanonu: Fiodora Dostojewskiego, Miguela de Cervantesa, Williama Shakespeare’a, Mikołaja Gogola, Stefana Zweiga, Maurice’a Maeterlincka i Edgara Wallace’a. Towarzyszy im współczesna antologia „Myśli szalone i wyleczone” Jolanty Szymskiej-Wiercioch i Wojciecha Wierciocha. Razem tworzą bardzo różnorodną bibliotekę – od wielkich powieści psychologicznych i komedii przez literaturę podróżniczą i kryminał aż po filozoficzną opowieść o świecie natury.
„Myśli szalone i wyleczone”. Wielkie idee zamknięte w kilku zdaniach
„Myśli szalone i wyleczone” Jolanty Szymskiej-Wiercioch i Wojciecha Wierciocha to propozycja zupełnie inna od pozostałych książek tego zestawu. Nie mamy tutaj jednej fabuły ani bohatera, którego losy śledzimy od pierwszej do ostatniej strony. To licząca ponad 600 stron antologia cytatów, paradoksów i błyskotliwych myśli, pomyślana jako wędrówka po ludzkim sposobie myślenia.
Autorzy wyboru zestawiają ze sobą refleksje dotyczące miłości, szczęścia, konfliktów, szaleństwa, natury człowieka i jego miejsca w świecie. Można czytać tę książkę systematycznie, ale można również otworzyć ją w dowolnym miejscu i zatrzymać się przy kilku zdaniach. W epoce krótkiego internetowego przekazu paradoksalnie właśnie aforyzm może odzyskiwać swoją dawną siłę – pod warunkiem, że nie jest przypadkowym sloganem, lecz skondensowaną myślą.
Wydawnictwo przedstawia tę książkę również jako swoisty „intelektualny detoks” od świata algorytmów, powiadomień i bezustannego strumienia informacji. To ciekawy pomysł na lekturę dla tych, którzy nie zawsze mają czas na kilkusetstronicową powieść, ale chcieliby każdego dnia zatrzymać się nad czymś bardziej wymagającym niż kolejny nagłówek w telefonie. Publikacja ma 624 strony i ukazała się w oprawie zintegrowanej.
Gogol i śmiech, który nie przestaje być groźny
„Rewizor” Mikołaja Gogola należy do tych utworów, które kolejne epoki mogą czytać na nowo i za każdym razem odnajdywać w nich coś znajomego. Punktem wyjścia jest pomyłka: skorumpowani urzędnicy prowincjonalnego miasta dowiadują się, że ma przybyć do nich incognito państwowy kontroler. Przerażeni wizją kontroli biorą za rewizora przypadkowego młodego człowieka – Chlestakowa.
Dalej rozpoczyna się jedna z najbardziej bezlitosnych komedii o mechanizmach władzy, strachu i oportunizmu. Urzędnicy próbują ukryć swoje zaniedbania, przekupić rzekomego kontrolera i jednocześnie przekonać go o własnej uczciwości. Chlestakow szybko orientuje się, że znalazł się w sytuacji, z której może czerpać korzyści.
Gogol nie stworzył jednak tylko satyry na XIX-wieczną rosyjską administrację. Pokazał świat, w którym ludzie bardziej boją się ujawnienia swoich przewinień niż samych przewinień. Dlatego „Rewizor” pozostaje zaskakująco aktualny – za komediową fabułą kryje się pytanie o władzę, odpowiedzialność i społeczeństwo, które przyzwyczaja się do patologii.
Wydanie MG ukazało się w twardej oprawie, liczy 176 stron i wykorzystuje przekład Juliana Tuwima. To również wydanie ilustrowane, co podkreśla kolekcjonerski charakter książki.
„Sen nocy letniej”. Miłość, magia i jeden wielki chaos
Jeżeli „Rewizor” opowiada o ludzkiej głupocie w świecie urzędników, „Sen nocy letniej” Williama Shakespeare’a przenosi czytelnika w przestrzeń, w której rozsądek właściwie przestaje obowiązywać. Ludzkie uczucia mieszają się tutaj z magią, świat realny spotyka się ze światem elfów i duchów, a miłość okazuje się siłą równie potężną, co nieprzewidywalną.
W centrum historii znajduje się kilka par zakochanych, których uczucia zaczynają się komplikować. Do gry wkraczają Oberon, Tytania i Puk, a magiczny eliksir powoduje serię pomyłek. Jedni zakochują się w niewłaściwych osobach, inni tracą uczucia, a granica między snem a jawą staje się coraz mniej wyraźna.
Shakespeare tworzy przy tym utwór niezwykle lekki, ale pod powierzchnią komedii kryje bardzo ciekawe pytania. Czy sami wybieramy osobę, którą kochamy? Jak wiele w uczuciach zależy od przypadku? I czy człowiek zakochany rzeczywiście zachowuje się racjonalnie?
Wydawnictwo MG przypomina także, że oryginalny tytuł „A Midsummer Night’s Dream” odwołuje się do nocy świętojańskiej, tradycyjnie związanej z magią, obrzędami i wierzeniami ludowymi. Obecna edycja liczy 176 stron, została wydana w twardej oprawie i zawiera przekład Leona Ulricha.
Edgar Wallace i kryminał w starym dobrym stylu
„Zielona rdza” Edgara Wallace’a przenosi czytelnika do Londynu tuż po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Bogaty przemysłowiec John Millinborne umiera bezpotomnie, ale przed śmiercią powierza swojemu prawnikowi Jamesowi Kitsonowi opiekę nad odnalezioną niedawno siostrzenicą. To właśnie ona ma odziedziczyć ogromny majątek.
Problem w tym, że o istnieniu fortuny dowiaduje się także człowiek mający własne, zdecydowanie niebezpieczne plany. Nie może pogodzić się z klęską Niemiec w Wielkiej Wojnie i potrzebuje pieniędzy, aby realizować swoje zamierzenia. Wielki spadek zaczyna więc odgrywać znacznie większą rolę niż tylko rodzinny majątek.
Wallace prowadzi historię szybko. Są tajemnice, pieniądze, spiski, złoczyńcy, śledztwo i wątek uczuciowy. „Zielona rdza” jest przykładem klasycznego brytyjskiego kryminału przygodowego – bez psychologicznych labiryntów współczesnej powieści noir, za to z fabułą, która ma przede wszystkim nie pozwolić czytelnikowi odłożyć książki.
Polska edycja MG liczy 304 strony i wykorzystuje przekład Róży Centnerszwerowej. Dla miłośników dawnej literatury sensacyjnej może to być jedno z ciekawszych odkryć całego zestawu.
„Życie pszczół”. Przyroda jako wielka tajemnica
Maurice Maeterlinck jest przede wszystkim kojarzony z literaturą i teatrem, ale „Życie pszczół” pokazuje go z zupełnie innej strony. To książka na pograniczu obserwacji przyrodniczej, eseju, filozofii i literackiej fascynacji światem natury.
Autor zagląda do ula i próbuje zrozumieć niezwykły porządek panujący w społeczności pszczół. Opisuje organizację roju, pracę robotnic, rolę królowej, powstawanie nowych kolonii i mechanizmy, dzięki którym tysiące owadów tworzą jeden sprawnie funkcjonujący organizm.
Jednocześnie nie jest to tylko podręcznik biologii. Maeterlinck patrzy na ul jak na osobny mikrokosmos i zastanawia się nad tajemnicą instynktu, zbiorowego działania i inteligencji natury. Dzięki temu książka może zainteresować nie tylko pszczelarzy. To lektura dla wszystkich, których fascynuje przyroda, nawet jeśli wcześniej nie mieli z pszczelarstwem nic wspólnego.
W nowym wydaniu ważną rolę odgrywają ilustracje. MG określa książkę jako połączenie świata pszczelarskiego, nauki, filozofii i literatury, a jej centralnym pojęciem pozostaje niezwykły „duch ula” – próba nazwania mechanizmu, który sprawia, że pszczela społeczność działa jak jeden organizm.
Don Kichot – człowiek, który chciał poprawić świat
Są bohaterowie literaccy, którzy dawno opuścili strony książek i weszli do języka. Don Kichot jest jednym z najlepszych przykładów. „Walka z wiatrakami” stała się określeniem działania skazanego na niepowodzenie, a sam błędny rycerz symbolem idealisty próbującego zmierzyć się ze światem, który nie chce podporządkować się jego wyobrażeniom.
Bohater Cervantesa jest około pięćdziesięcioletnim szlachcicem z La Manchy, który tak bardzo zaczytuje się w romansach rycerskich, że postanawia sam zostać błędnym rycerzem. Nadaje swojemu koniowi imię Rosynant, wybiera damę serca – Dulcyneę – i wyrusza w drogę. Towarzyszem jego wypraw zostaje praktyczny i przyziemny Sancho Pansa.
Na tym przeciwieństwie zbudowana została znaczna część niezwykłej siły powieści. Don Kichot widzi świat takim, jakim chciałby go widzieć. Sancho częściej dostrzega to, co naprawdę znajduje się przed nimi. Jeden żyje ideałami, drugi kieruje się doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem, ale z czasem okazuje się, że obaj zaczynają wzajemnie na siebie wpływać.
„Don Kichot” jest zabawny, ale jego humor ma gorzki posmak. Można śmiać się z człowieka atakującego wiatraki, ale trudno całkowicie odrzucić jego pragnienie świata bardziej sprawiedliwego i szlachetnego. W tym właśnie tkwi jeden z powodów niezwykłej trwałości powieści Cervantesa.
Wydanie MG jest potężnym tomem liczącym 1024 strony i ukazało się w twardej oprawie. To książka, która może być zarówno lekturą, jak i efektowną częścią domowej biblioteki.
Stefan Zweig: człowiek, który chciał opłynąć świat
„Magellan. Człowiek i jego czyn” Stefana Zweiga to z kolei przykład biografii, którą czyta się niemal jak powieść przygodową. Austriacki pisarz był mistrzem literackiej biografii – interesowały go nie tylko fakty, lecz przede wszystkim moment, w którym człowiek podejmuje decyzję zdolną zmienić jego życie i historię.
Ferdynand Magellan jest dla takiej opowieści bohaterem idealnym. Portugalski żeglarz w służbie Hiszpanii podejmuje przedsięwzięcie, które wydawało się niemal niemożliwe: chce znaleźć zachodnią drogę do Wysp Korzennych. Wyprawa oznacza zmaganie się z nieznanymi wodami, głodem, chorobami, buntami załogi i nieustanną niepewnością.
Zweig patrzy na Magellana przede wszystkim jako na człowieka zdominowanego przez własną ideę. Interesuje go upór, ambicja i samotność dowódcy, który musi przekonać innych do czegoś, czego sam nie jest jeszcze w stanie udowodnić. Wiemy, że wyprawa zapisała się w dziejach jako pierwsze opłynięcie Ziemi, choć sam Magellan nie doczekał jej końca.
Biografia liczy 216 stron i została wydana w twardej oprawie. Dla czytelników lubiących historię, odkrycia geograficzne i literaturę faktu może być jednym z najbardziej przystępnych sposobów poznania historii jednej z najważniejszych wypraw w dziejach.
„Młokos”. Dostojewski zagląda do głowy dziewiętnastolatka
Na przeciwległym biegunie znajduje się „Młokos” Fiodora Dostojewskiego – rozległa powieść psychologiczna skupiona przede wszystkim na dojrzewaniu i moralnym chaosie młodego człowieka.
Bohaterem jest dziewiętnastoletni Arkadiusz, człowiek dopiero próbujący stworzyć własną tożsamość. Chce być niezależny, chce coś znaczyć, marzy o pieniądzach i potędze, a jednocześnie pozostaje uwikłany w skomplikowaną relację z ojcem. Fascynuje go on i odpycha równocześnie.
To właśnie relacja między synem a ojcem staje się jednym z najważniejszych punktów powieści. Arkadiusz próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, kim naprawdę jest człowiek, którego podziwia, kocha i którego jednocześnie nie jest w stanie jednoznacznie ocenić. Bohater Dostojewskiego znajduje się w wieku, w którym świat ma się dopiero ułożyć, ale zamiast prostych odpowiedzi dostaje chaos namiętności, pieniędzy, ambicji i moralnych kompromisów.
Dostojewski ponownie robi to, w czym był niezrównany – wpuszcza czytelnika do wnętrza człowieka i pokazuje, że największe dramaty mogą rozgrywać się bez jednego wystrzału czy spektakularnego wydarzenia. Wystarczy walka między pragnieniem dobra a chciwością, pychą, zazdrością i pożądaniem.
„Młokos” liczy 624 strony. Wydanie MG ukazało się w twardej oprawie, w przekładzie A. Grodta. To propozycja dla czytelników gotowych na bardziej wymagającą, powolną lekturę, ale właśnie dzięki psychologicznej intensywności może należeć do tych książek Dostojewskiego, które warto odkryć poza najbardziej oczywistymi „Zbrodnią i karą” czy „Braćmi Karamazow”.
Osiem różnych dróg do klasyki
Trudno znaleźć wspólny mianownik dla Don Kichota, rosyjskich urzędników Gogola, pszczół Maeterlincka, londyńskich przestępców Wallace’a i wyprawy Magellana. I właśnie na tym polega atrakcyjność tego zestawu. Klasyka nie jest jednym gatunkiem, jednym stylem ani katalogiem obowiązkowych szkolnych lektur.
Jednego wieczoru może prowadzić czytelnika przez zaczarowany las Shakespeare’a, następnego kazać mu obserwować moralne rozterki bohatera Dostojewskiego, a później zabrać go na ocean z Magellanem. Potrafi być dowcipna jak Cervantes, bezlitosna jak Gogol, tajemnicza jak Wallace i kontemplacyjna jak Maeterlinck.
Nowe edycje takich książek mają jeszcze jedną zaletę. Przypominają, że wielka literatura nie została napisana po to, by stać nieruchomo na półce z napisem „klasyka”. Te utwory powstały kiedyś dla żywych czytelników – miały ich śmieszyć, straszyć, wzruszać, prowokować i skłaniać do myślenia.
I dokładnie to samo mogą robić dzisiaj.
(Smol, grafika SI)

