Archeolodzy z Tarnowa sprawdzili, co kryje się w środku starożytnej grzechotki – i nie musieli jej nawet otwierać. Pomógł w tym nowoczesny tomograf komputerowy z Krakowa. Efekty badań pokazują, jak bardzo zmienia się dziś archeologia.
Jeszcze do niedawna, aby dowiedzieć się, co znajduje się w środku zabytku, trzeba było go rozcinać albo rozbijać. Dziś takie działania coraz częściej odchodzą do przeszłości. Z pomocą przychodzą nowoczesne technologie, które pozwalają zajrzeć do wnętrza przedmiotów bez ich niszczenia.
Tak właśnie było w przypadku glinianej grzechotki sprzed około dwóch tysięcy lat, którą zajęli się archeolodzy z Muzeum Ziemi Tarnowskiej. Zabytek trafił do laboratoriów Instytutu Nafty i Gazu – Państwowego Instytutu Badawczego w Krakowie, gdzie został przebadany przy użyciu tomografu komputerowego.
Badanie pozwoliło bardzo dokładnie zobaczyć, co znajduje się w środku. Okazało się, że wewnątrz grzechotki znajdują się niewielkie, luźne grudki gliny. To właśnie one odpowiadały za dźwięk wydawany przez przedmiot. Dzięki tomografii naukowcy mogli też sprawdzić, jak grube są ścianki naczynia i w jaki sposób zostało ono wykonane.
Co ważne, cały proces odbył się bez ingerencji w strukturę zabytku. Grzechotka pozostała w nienaruszonym stanie, a jednocześnie udało się zdobyć wiedzę, która wcześniej była niedostępna. To szczególnie ważne w przypadku cennych i delikatnych artefaktów, których nie można po prostu rozebrać na części.
To nie pierwszy raz, kiedy tarnowscy archeolodzy korzystają z takiej technologii. Wcześniej w podobny sposób przebadano m.in. neolityczny zabytek z Gwoźdźca, mający około siedmiu tysięcy lat. Kolejne projekty pokazują, że współpraca między muzealnikami a naukowcami z różnych dziedzin przynosi bardzo konkretne efekty.
Dla muzeum to nie tylko sukces naukowy, ale też szansa na ciekawsze opowiadanie historii odwiedzającym. Zabytek, który trafia na wystawę, nie jest już tylko „starym przedmiotem”. Staje się źródłem wiedzy – można dokładnie powiedzieć, jak powstał, do czego służył i co kryje w środku.
Z kolei dla instytutu z Krakowa to przykład, że zaawansowana aparatura badawcza może mieć zastosowanie nie tylko w przemyśle czy energetyce, ale również w kulturze i ochronie dziedzictwa.
Takie działania pokazują też szerszy obraz – Małopolska coraz wyraźniej staje się miejscem, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnością. Dzięki temu przeszłość nie tylko jest chroniona, ale też lepiej rozumiana.
A dla zwiedzających oznacza to jedno: kiedy następnym razem spojrzą na muzealną gablotę, mogą mieć pewność, że kryje się za nią znacznie więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.
(Smol)

