Czy szkolna notatka musi oznaczać długie akapity przepisywane z tablicy, podkreślanie najważniejszych zdań i późniejsze mozolne poszukiwanie potrzebnej informacji? Agnieszka Jachymek przekonuje, że nie. W książce „Sketchnoting. Rewolucja w notowaniu” pokazuje sposób uczenia się oparty na prostych rysunkach, symbolach, kolorach i skojarzeniach. Nowe, rozszerzone wydanie popularnego poradnika może zainteresować nie tylko uczniów, ale również rodziców i nauczycieli szukających sposobów na bardziej świadomą pracę z informacją.
„Sketchnoting. Rewolucja w notowaniu” to nowe, rozszerzone wydanie książki Agnieszki Jachymek „Sketchnoting. Kompletnie inny sposób notowania”. Publikacja ukaże się 26 sierpnia 2026 roku nakładem wydawnictwa Znak Emotikon. Liczy 304 strony i została przygotowana jako praktyczny poradnik po świecie notatek wizualnych.
Na czym właściwie polega sketchnoting? Najprościej mówiąc, jest to sposób zapisywania informacji, w którym tekst przestaje być jedynym narzędziem. Obok słów pojawiają się strzałki, ramki, proste ikonki, symbole, kolory, linie, schematy i niewielkie rysunki. Nie chodzi jednak o tworzenie dzieł sztuki. Rysunek ma przede wszystkim pomóc uchwycić sens informacji i szybciej do niej wrócić.
Nie trzeba umieć rysować
Jedną z najważniejszych barier przy pierwszym zetknięciu ze sketchnotingiem jest przekonanie: „ja nie potrafię rysować”. Tymczasem metoda nie wymaga żadnego szczególnego talentu plastycznego. Człowiek zbudowany z kilku kresek, żarówka symbolizująca pomysł, zegar oznaczający termin czy wykrzyknik zaznaczający szczególnie ważną informację w zupełności wystarczą.
Znaczenie ma nie artystyczna jakość notatki, ale to, czy autor sam rozumie zastosowane przez siebie symbole. Notatka wizualna ma być przede wszystkim funkcjonalna.
I właśnie tutaj pojawia się największa różnica między sketchnotingiem a tradycyjnym przepisywaniem. Uczeń nie może bezmyślnie przenieść całego zdania z tablicy do zeszytu. Najpierw musi zrozumieć, co jest w nim najważniejsze, później wybrać odpowiednie hasło, a następnie zdecydować, jak zaznaczyć związki między poszczególnymi informacjami.
W efekcie samo tworzenie notatki staje się elementem nauki.
Najpierw zrozumieć, potem zapisać
W tradycyjnym modelu uczeń często zapisuje wszystko, co widzi lub słyszy. Powstają całe strony tekstu, do których trudno później wrócić. Notatka zaczyna przypominać skróconą wersję podręcznika.
Sketchnoting odwraca tę logikę. Najpierw trzeba zastanowić się, co jest naprawdę potrzebne.
Jakie nazwisko trzeba zapamiętać? Która data jest najważniejsza? Co było przyczyną wydarzenia, a co jego skutkiem? Jak połączyć kilka faktów? Które pojęcie jest nadrzędne wobec pozostałych?
Autorka pokazuje, że tworzenie dobrej notatki jest w istocie nauką selekcjonowania i porządkowania informacji. Zamiast kolejnych linijek tekstu powstaje mapa znaczeń, w której wzrok szybko odnajduje najważniejsze elementy.
Według opisu wydawcy metoda ma pomagać w szybszym odnajdywaniu dat, liczb i nazwisk, zapamiętywaniu informacji oraz planowaniu i realizacji projektów.
Nauka nie musi wyglądać jednakowo
To również książka o indywidualnym sposobie uczenia się. Dwie osoby słuchające tej samej lekcji mogą przygotować zupełnie inne notatki i obie mogą być poprawne.
Dla jednego ucznia najważniejsze będą kolory. Inny będzie używał przede wszystkim strzałek i ramek. Jeszcze inny stworzy własny zestaw znaków, które dla osoby postronnej mogą być niemal niezrozumiałe.
I właśnie na tym polega siła tej metody. Notatka nie musi być przygotowywana dla nauczyciela. Ma przede wszystkim służyć osobie, która będzie później z niej korzystać.
W świecie, w którym dzieci i młodzież każdego dnia stykają się z ogromną liczbą komunikatów, umiejętność wyboru tego, co naprawdę ważne, staje się zresztą czymś znacznie więcej niż szkolną sztuczką.
To kompetencja przydatna przez całe życie.
Nie tylko do historii czy biologii
Choć sketchnoting łatwo wyobrazić sobie podczas lekcji historii, biologii czy geografii, zakres jego zastosowania jest znacznie szerszy.
Notatki wizualne mogą pomagać przy nauce języków, przygotowywaniu prezentacji, planowaniu projektu czy organizacji obowiązków. Mogą służyć do tworzenia harmonogramów, zapisywania celów, opracowywania pomysłów albo przygotowania się do sprawdzianu.
W rozszerzonym wydaniu znalazły się także pomysły wykraczające poza klasyczne szkolne notowanie. Książka pokazuje m.in. możliwość wizualnego planowania, organizowania pracy nad projektami, tworzenia plakatów, kartek, dyplomów czy własnych rysunkowych wyzwań.
To ważne, bo sketchnoting nie powinien być traktowany jako kolejny szkolny obowiązek. Jego sens polega właśnie na swobodzie.
W czasach nadmiaru informacji
Książka Agnieszki Jachymek pojawia się w bardzo ciekawym momencie. Dzisiaj problemem ucznia nie jest już brak dostępu do wiedzy. Wręcz przeciwnie — informacji jest tak dużo, że coraz trudniej ocenić, co warto zapamiętać.
Wyszukiwarka potrafi znaleźć odpowiedź w kilka sekund. Sztuczna inteligencja może streścić rozdział podręcznika. Telefon daje natychmiastowy dostęp do encyklopedii, filmów edukacyjnych i materiałów z całego świata.
Ale żadna z tych technologii nie podejmie za ucznia najważniejszej decyzji: co z danej informacji jest dla niego istotne i jak połączyć ją z tym, co już wie.
Dlatego umiejętność robienia własnych notatek może paradoksalnie zyskiwać na znaczeniu właśnie w epoce cyfrowej.
Kartka i długopis zmuszają do zatrzymania się. Trzeba dokonać wyboru. Nie da się zapisać wszystkiego, dlatego trzeba pomyśleć.
Dla ucznia, ale również dla rodzica i nauczyciela
Choć forma książki kierowana jest przede wszystkim do młodszych odbiorców, publikacja może być równie interesująca dla dorosłych.
Rodzic może dzięki niej zobaczyć, że zeszyt pełen rysunków, strzałek i kolorowych ramek nie musi oznaczać braku skupienia. Czasami właśnie taka pozornie chaotyczna strona może być efektem intensywnego myślenia i porządkowania materiału.
Z kolei nauczyciel może potraktować sketchnoting jako jedno z dodatkowych narzędzi pracy podczas lekcji. Publikacja zawiera przykłady i ćwiczenia, które można wykorzystywać w pracy edukacyjnej.
Nie oznacza to oczywiście, że klasyczne notowanie powinno zniknąć ze szkoły. Umiejętność napisania spójnego tekstu pozostaje niezwykle ważna. Sketchnoting może być jednak jego uzupełnieniem — szczególnie wtedy, gdy trzeba zobaczyć związki pomiędzy wieloma informacjami.
Zeszyt jako mapa wiedzy
Najciekawsza w tej metodzie jest chyba zmiana sposobu patrzenia na sam zeszyt.
Przestaje być miejscem, do którego mechanicznie przepisuje się kolejne informacje. Zaczyna przypominać mapę wiedzy stworzoną przez właściciela. Strona może mieć centrum, boczne odgałęzienia, symbole i hierarchię informacji. Jedno spojrzenie pozwala przypomnieć sobie układ całego tematu.
Dla niektórych uczniów może być to szczególnie pomocne podczas powtórek. Zamiast czytać kilka stron tekstu, wystarczy spojrzeć na zestaw haseł i znaków uruchamiających skojarzenia.
Oczywiście sama kolorowa notatka nie nauczy nikogo matematyki, historii czy języka obcego. Nie zastąpi systematycznej pracy. Może jednak sprawić, że ta praca stanie się bardziej świadoma.
Uczyć się sprytniej, a niekoniecznie dłużej
„Sketchnoting. Rewolucja w notowaniu” nie obiecuje magicznego sposobu na zdobywanie wiedzy bez wysiłku. Najważniejsza zmiana polega gdzie indziej: uczeń przestaje być kopistą cudzych informacji, a zaczyna tworzyć własny zapis tego, co zrozumiał.
To pozornie niewielka różnica, ale w praktyce może zmieniać sposób uczenia się.
Zamiast pytać: „ile stron muszę przepisać?”, można zapytać: „co muszę z tego zapamiętać?”. Zamiast zapisywać pięć zdań, można stworzyć jeden schemat. Zamiast szukać daty pośród kilku stron tekstu, można umieścić ją w wyraźnej ramce.
Agnieszka Jachymek pokazuje więc nie tyle sposób na ładniejsze zeszyty, ile metodę pracy z informacją. Kolory, rysunki i symbole są tylko narzędziami.
Najważniejsze pozostaje myślenie.
(Smol)
Agnieszka Jachymek, „Sketchnoting. Rewolucja w notowaniu”, Znak Emotikon, 304 strony, premiera: 26 sierpnia 2026 r.
