Historia miała uczyć ludzi, jak nie powtarzać błędów poprzednich pokoleń. Norman Davies w książce „Historiomachia. Bitwy o historię” pokazuje jednak, że mimo doświadczeń wojen, totalitaryzmów i ludobójstw świat wciąż wraca do tych samych sporów, konfliktów i mechanizmów przemocy.
Norman Davies od wielu lat należy do historyków szczególnie cenionych przez polskich czytelników. Brytyjski badacz, autor takich książek jak „Boże igrzysko”, „Europa”, „Powstanie ’44” czy „Mikrokosmos”, uczynił z historii Polski i Europy Środkowo-Wschodniej jeden z najważniejszych obszarów swojej pracy. W najnowszej książce „Historiomachia. Bitwy o historię” nie proponuje jednak kolejnej klasycznej syntezy dziejów. Tym razem interesuje go przede wszystkim to, w jaki sposób przeszłość żyje we współczesności i dlaczego wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat nadal potrafią dzielić społeczeństwa i państwa.
Punktem wyjścia jest znana od starożytności myśl Cycerona, określającego historię mianem nauczycielki życia. Davies stawia pytanie, czy rzeczywiście nią pozostaje. Jeśli bowiem człowiek potrafi poznawać przeszłość, analizować błędy poprzednich pokoleń i rozumieć konsekwencje politycznych decyzji, dlaczego wciąż powracają wojny, dyktatury, agresja i totalitarne pokusy? Autor nie udziela prostej odpowiedzi. Pokazuje raczej, że sama wiedza historyczna nie wystarcza, jeśli państwa, politycy i społeczeństwa nie chcą wyciągać z niej wniosków.
Przeszłość, która nadal wpływa na teraźniejszość
Jednym z najważniejszych tematów „Historiomachii” jest pamięć o XX wieku. Davies wraca między innymi do okupacji niemieckiej oraz rzezi wołyńskiej. Nie traktuje ich jednak jedynie jako zamkniętych rozdziałów historii. Interesuje go przede wszystkim to, jak pamięć o tych wydarzeniach wpływa obecnie na relacje Polski z Niemcami i Ukrainą.
To właśnie tutaj szczególnie wyraźnie widać sens tytułu książki. „Historiomachia” oznacza w istocie bitwę o historię – o to, kto ma prawo ją interpretować, jakie wydarzenia powinny znajdować się w centrum zbiorowej pamięci, komu przysługuje status ofiary, a komu należy przypisać odpowiedzialność. Davies pokazuje, że dawne konflikty bardzo łatwo mogą stać się narzędziem współczesnej polityki.
Historia przestaje wówczas pełnić funkcję poznawczą, a zaczyna służyć mobilizowaniu społeczeństw. Zamiast pomagać zrozumieć przeszłość, może wzmacniać poczucie krzywdy, budować wrogość i podtrzymywać podziały. Autor nie postuluje przy tym zapominania o dawnych tragediach. Wręcz przeciwnie – podkreśla konieczność ich poznania. Uważa jednak, że sama pamięć bez próby zrozumienia drugiej strony może prowadzić do kolejnych konfliktów.
Między pamięcią a przebaczeniem
Davies mocno akcentuje znaczenie przebaczenia i pojednania. Zwraca uwagę, że stosunki między narodami nie mogą być budowane wyłącznie na rachunku dawnych krzywd. Przeszłość trzeba znać, ale równie ważna jest umiejętność wyjścia poza nią.
W książce powraca przekonanie, że najtrudniejsze spory międzynarodowe powinny być rozwiązywane przede wszystkim za pomocą dyplomacji, a nie poprzez publiczną eskalację emocji. To szczególnie aktualne w czasach, gdy pamięć historyczna coraz częściej pojawia się w debatach politycznych i staje się elementem walki o poparcie wyborców.
Davies pokazuje także, że różne narody mogą pamiętać te same wydarzenia w zupełnie inny sposób. Każda wspólnota tworzy własną opowieść o przeszłości, eksponując jedne doświadczenia, a pomijając inne. Problem zaczyna się wówczas, gdy jedna wersja historii zostaje uznana za jedyną dopuszczalną.
Historia w rękach polityków
Jednym z najmocniejszych wątków książki jest sposób wykorzystywania historii przez polityków i przywódców państw. Davies przypomina, że dyktatorzy bardzo często budują własną legitymizację poprzez odpowiednio skonstruowaną opowieść o przeszłości. Historia może w takim systemie usprawiedliwiać ekspansję, represje, roszczenia terytorialne czy potrzebę walki ze wskazanym przeciwnikiem.
Autor zestawia te mechanizmy z doświadczeniami XX wieku. Totalitaryzmy nie powstawały przecież w historycznej próżni. Zawsze potrzebowały mitu, wroga, poczucia upokorzenia albo przekonania o dziejowej misji. Davies dostrzega podobne mechanizmy także we współczesnym świecie i właśnie dlatego pyta, czy ludzkość rzeczywiście nauczyła się czegokolwiek z własnej przeszłości.
Nie jest to jednak książka pesymistyczna w każdym wymiarze. Davies szuka także przykładów pokazujących, że trudne dziedzictwo można przezwyciężyć.
Wrocław jako symbol nowego początku
Jednym z najważniejszych przykładów staje się Wrocław. Miasto o niezwykle skomplikowanej historii, które przez stulecia należało do różnych organizmów państwowych, po II wojnie światowej znalazło się w granicach Polski. Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a ich miejsce zajęli między innymi Polacy przesiedleni z dawnych wschodnich ziem Rzeczypospolitej.
Davies widzi w powojennej historii Wrocławia przykład tego, jak na ruinach dawnego świata można stworzyć nową wspólnotę. Miasto nie wymazało swojej niemieckiej, czeskiej czy austriackiej przeszłości, ale z czasem zaczęło ją traktować jako element własnej wielokulturowej historii.
Wrocław staje się więc w „Historiomachii” czymś więcej niż jednym z tematów historycznych. Jest symbolem możliwości pojednania z przeszłością. Pokazuje, że historia nie musi prowadzić wyłącznie do konfliktu – może również stać się podstawą nowej tożsamości.
Chopin ponad granicami
Drugim pozytywnym przykładem jest Fryderyk Chopin. Jego muzyka przekracza polityczne i narodowe granice. Davies pokazuje ją jako część dziedzictwa, które nie potrzebuje historycznych sporów o własność czy pierwszeństwo.
Chopin jest tu symbolem kultury silniejszej od polityki. Jego twórczość pozostaje polska, a jednocześnie jest uniwersalna. Słuchają jej ludzie na różnych kontynentach i w różnych systemach politycznych. W ten sposób autor przypomina, że historia narodów nie składa się jedynie z wojen, granic i konfliktów. To także literatura, sztuka i muzyka – dziedzictwo, które może łączyć.
Młody Davies jedzie do Moskwy
Szczególną częścią książki jest niepublikowany wcześniej pamiętnik Normana Daviesa z podróży do Moskwy w 1963 roku. To materiał interesujący nie tylko jako historyczne świadectwo, ale również jako zapis osobistego doświadczenia przyszłego wybitnego badacza Europy Środkowo-Wschodniej.
Rok 1963 był czasem zimnej wojny. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej świat przeżył kryzys kubański, który doprowadził Stany Zjednoczone i Związek Radziecki na skraj konfliktu nuklearnego. Moskwa pozostawała centrum jednego z dwóch wielkich bloków politycznych i militarnych.
Davies oglądał więc Związek Radziecki nie z perspektywy późniejszego historyka posiadającego dostęp do archiwów, lecz jako młody człowiek znajdujący się wewnątrz rzeczywistości komunistycznego imperium. Pamiętnik pozwala zobaczyć atmosferę epoki, codzienność i sposób, w jaki Zachód spoglądał wówczas na państwo sowieckie.
To także ciekawy dodatek biograficzny. Czytelnik może zobaczyć Daviesa na długo przed powstaniem jego najważniejszych książek – zanim stał się jednym z najbardziej znanych popularyzatorów historii Polski na świecie.
Nie tylko książka o przeszłości
„Historiomachia. Bitwy o historię” jest książką historyczną, ale równie dobrze można ją czytać jako opowieść o współczesności. Davies nie rekonstruuje przeszłości dla samej rekonstrukcji. Interesuje go przede wszystkim to, co dzieje się później – jak wydarzenia sprzed dziesięcioleci pozostają obecne w świadomości społeczeństw i wpływają na dzisiejsze decyzje.
To właśnie czyni książkę szczególnie aktualną. W epoce kolejnych wojen, napięć między państwami i powrotu polityki opartej na sile pytanie o sens poznawania historii nabiera nowego znaczenia.
Davies nie daje czytelnikowi łatwego pocieszenia. Sam fakt, że znamy historię dwóch wojen światowych, Holokaustu czy zbrodni totalitarnych, nie gwarantuje, że podobne mechanizmy nigdy nie powrócą. Wiedza o przeszłości staje się wartościowa dopiero wtedy, gdy wpływa na sposób myślenia o teraźniejszości.
Bitwa, która nigdy się nie kończy
Tytułowa „historiomachia” trwa więc bez przerwy. Kolejne pokolenia na nowo interpretują wydarzenia, zmieniają hierarchię bohaterów i próbują odpowiedzieć na pytanie, jaką część przeszłości warto zachować w zbiorowej pamięci.
Norman Davies przekonuje jednocześnie, że rolą historyka nie powinno być dostarczanie argumentów jednej ze stron politycznego sporu. Historyk ma przede wszystkim próbować zrozumieć przeszłość i pokazywać jej złożoność.
„Historiomachia. Bitwy o historię” jest książką dla czytelników zainteresowanych historią, ale także polityką, pamięcią zbiorową i współczesnymi relacjami międzynarodowymi. To opowieść o tym, że przeszłość nigdy naprawdę nie znika – zmienia tylko formę i nadal wpływa na sposób, w jaki patrzymy na innych i na samych siebie.
Książka ukazała się nakładem Znaku Horyzont. Liczy 480 stron, została wydana w twardej oprawie z obwolutą, a za polskie tłumaczenie odpowiada Bartłomiej Pietrzyk. Premiera odbyła się 28 października 2026 roku.
(Smol, grafika SI)

