Przed tarnowskim sądem odbyła się kolejna rozprawa w procesie Henryka Łabędzia, Roberta Pacany oraz byłego prezesa Orlen Oil Janusza F. Świadkowie opowiadali o dwóch rekrutacjach, które są przedmiotem zainteresowania prokuratury: naborze Michała K. do Zakładów Mechanicznych w Tarnowie oraz konkursie, w którym uczestniczyła żona Roberta Pacany.
Z zeznań przesłuchanych podczas rozprawy świadków wynikało, że obie procedury prowadzono według obowiązujących zasad. Żadna ze wskazanych osób nie została ostatecznie zatrudniona.
Jednym z przesłuchiwanych świadków był Witold K., który w czasie objętym aktem oskarżenia przez około pół roku pracował jako kierownik działu zakupów i logistyki w Zakładach Mechanicznych. Podlegał służbowo ówczesnemu wiceprezesowi Robertowi Pacanie.
Witold K. zasiadał w trzyosobowej komisji przeprowadzającej rozmowę kwalifikacyjną z Michałem K. Jak zeznał, to on decydował, których kandydatów zaprosić na rozmowę, a następnie przedstawiał zarządowi osoby rekomendowane do zatrudnienia.
Świadek podkreślał, że podczas pracy w Zakładach Mechanicznych nikt z zarządu nie wywierał na niego nacisków związanych z przyjmowaniem pracowników.
– Zdarzało się, że rozmawialiśmy z prezesami o kandydatach, ale nigdy nie było presji, aby kogoś zatrudnić – mówił przed sądem.
Kandydat nie spełniał standardów kierownika
Witold K. nie pamiętał szczegółów rozmowy rekrutacyjnej z Michałem K. Jak wyjaśniał, w ciągu pół roku przeprowadził od dziesięciu do nawet dwudziestu podobnych rozmów.
Zapamiętał jednak, że kandydat był rekomendowany przez prezesa Henryka Łabędzia.
– Moim zdaniem Michał K. nie miał wystarczających kwalifikacji do zatrudnienia – zeznawał świadek.
Dopytywany przez prokuratora przyznał, że według jego standardów Michał K. nie posiadał odpowiedniego doświadczenia ani kompetencji w zakresie logistyki. Jednocześnie w dziale występowały wówczas poważne braki kadrowe, a jeden z pracowników wcześniej odszedł z firmy.
Kandydatowi zaproponowano więc stanowisko niższego szczebla – asystenta do spraw transportu – z najniższym wynagrodzeniem krajowym. Początkowo miała to być umowa na trzy miesiące.
Witold K. mówił, że w czasie jego pracy w Zakładach Mechanicznych cały czas brakowało ludzi. To miało tłumaczyć zainteresowanie rekrutacją ze strony Roberta Pacany, któremu podlegał dział zakupów i logistyki.
Sam świadek rozstał się z Zakładami Mechanicznymi po około sześciu miesiącach. Jak wyjaśniał, nie porozumiał się z firmą w sprawie przedłużenia umowy oraz wysokości wynagrodzenia. Rozmowy w tej sprawie prowadził z Robertem Pacaną, który nie zaakceptował jego oczekiwań finansowych.
Komisja konkursowa nie miała żadnych rekomendacji
Przed sądem zeznawała również 32-letnia Emilia T.-K., pracownica zespołu rekrutacji w Biurze Zarządzania Zasobami Ludzkimi Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego.
Świadek uczestniczyła w 2022 roku w rekrutacji do departamentu inwestycji strategicznych na stanowisko związane ze sprawami finansowymi i organizacyjnymi. Do konkursu zgłosiło się dziewięć osób, z których siedem zaproszono na rozmowy.
Kandydatów oceniała trzyosobowa komisja. Jej przewodniczącą była ówczesna dyrektor biura, a zastępcą przewodniczącej – kierownik zespołu. Emilia T.-K. była trzecim członkiem komisji.
Jedną z osób dopuszczonych do rozmowy była Renata H.-P., żona Roberta Pacany. Kandydatka spełniła wymagania formalne i przeszła pierwszy etap postępowania.
– Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek polecał tę kandydatkę lub któregoś z pozostałych kandydatów – mówiła Emilia T.-K.
Jak dodała, nikt nie rozmawiał z nią również o rekomendowaniu żony Roberta Pacany. Nazwisko Janusza F., który według wcześniejszych zeznań miał przynieść CV kandydatki do urzędu, poznała dopiero w związku ze sprawą sądową.
Świadek zeznała także, że Anna H., która pracowała wówczas w departamencie inwestycji strategicznych, podczas prac komisji nie wypowiadała się na temat Janusza F. ani nie sugerowała, jak należy ocenić kandydatkę.
„Nie było żadnych nieprawidłowości”
Według zeznań urzędniczki Renata H.-P. została potraktowana tak samo jak pozostali kandydaci. Przystąpiła do rozmowy kwalifikacyjnej, jednak nie uzyskała liczby punktów pozwalającej jej wygrać konkurs.
Komisja wybrała dwie inne osoby, które następnie zostały zatrudnione w Urzędzie Marszałkowskim. Jedną z nich była osoba z niepełnosprawnością.
– W trakcie tego konkursu nie było żadnych nieprawidłowości – podkreślała Emilia T.-K.
Jak wyjaśniała, pracę otrzymali kandydaci, którym członkowie komisji przyznali największą liczbę punktów.
Świadek mówiła, że wcześniej nie znała Henryka Łabędzia, Roberta Pacany ani Michała K. Ich nazwiska usłyszała dopiero podczas czynności związanych z prowadzonym postępowaniem.
Michał K. zrobił dobre wrażenie
Kolejnym świadkiem była Małgorzata K.-P., starszy specjalista w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie. Brała udział w rekrutacji Michała K. na stanowisko związane z transportem.
Jak zeznała, CV kandydata otrzymała od ówczesnej dyrektor personalnej Magdaleny G.
– Pani dyrektor dostała je od jednego z członków zarządu, ale nie pamiętam od którego – mówiła świadek.
To Małgorzata K.-P. skontaktowała się z kandydatem i umówiła go na rozmowę kwalifikacyjną. Pytania zadawał przede wszystkim kierownik Witold K. Część rozmowy przeprowadził po angielsku, aby sprawdzić znajomość języka u kandydata.
W postępowaniu uczestniczyły także inne osoby. Według świadka była to standardowa rekrutacja, zgodna z regulaminem obowiązującym w Zakładach Mechanicznych.
Małgorzata K.-P. zeznała, że Michał K. zrobił na niej dobre wrażenie. Po zakończeniu rekrutacji kierownik wystąpił z kartą służbową dotyczącą jego zatrudnienia.
Kandydatowi zaproponowano umowę na trzy miesiące na stanowisku asystenta do spraw transportu oraz najniższe wynagrodzenie. Oferta była niższa od jego oczekiwań, ponieważ w dokumentach rekrutacyjnych wskazał, że chciałby otrzymywać 3 tys. zł netto.
Wcześniej na to samo stanowisko wybrano już inną kandydatkę, która również zrezygnowała z pracy.
Zadzwonił i odmówił przyjęcia oferty
Po zakończeniu procedury Małgorzata K.-P. zadzwoniła do Michała K. i przedstawiła mu warunki zatrudnienia. Kandydat odpowiedział, że musi się zastanowić. Następnie oddzwonił i poinformował, że nie przyjmuje propozycji.
– O tym, że Michał K. rezygnuje, poinformowałam szefową Magdalenę G. – zeznawała świadek.
Małgorzata K.-P. zapamiętała kandydata również dlatego, że w CV podał miejscowość pod Tarnowem, w której mieszka, a z której ona sama pochodzi.
Z zeznań świadków wynikało więc, że Michał K. przeszedł przewidzianą w Zakładach Mechanicznych procedurę rekrutacyjną, otrzymał ofertę zatrudnienia, ale odmówił jej przyjęcia z powodu zaproponowanych warunków finansowych.
Podobnie zakończyła się rekrutacja Renaty H.-P. w Urzędzie Marszałkowskim. Kandydatka została dopuszczona do rozmowy, jednak uzyskała mniej punktów niż osoby, które ostatecznie zatrudniono.
Kolejne rozprawy po wakacjach
Kolejne terminy procesu wyznaczono po wakacjach. Sąd ma przesłuchać następnych świadków, a później także oskarżonych. Henryk Łabędź, Robert Pacana i Janusz F. wcześniej poprosili, aby mogli złożyć obszerne wyjaśnienia dopiero po zakończeniu przesłuchiwania świadków.
Prokuratura zarzuca im płatną protekcję. Według śledczych byli prezesi Zakładów Mechanicznych mieli podjąć działania zmierzające do zatrudnienia w spółce Michała K., wskazanego przez Janusza F. Z kolei były prezes Orlen Oil miał pomóc w znalezieniu pracy żonie Roberta Pacany.
Żadna z tych osób nie została ostatecznie zatrudniona. Wszyscy trzej oskarżeni nie przyznają się do winy.
Tekst I fot. (Smol)
