Ochrona klimatu nie zawsze zaczyna się od wielkich deklaracji. Czasem zaczyna się od rachunku za energię. W gminie Olesno powstała spółdzielnia energetyczna, która ma pozwolić lepiej wykorzystywać lokalnie produkowany prąd z odnawialnych źródeł, ograniczać koszty i jednocześnie zmniejszać obciążenie systemu energetycznego.
Radosław Dojka, referent do spraw inwestycji i ochrony środowiska w Urzędzie Gminy Olesno, a jednocześnie prezes miejscowej spółdzielni energetycznej, nie ukrywa, że dla samorządów pierwszym argumentem nie jest wcale klimat. – Klimatyczny aspekt jest istotny, natomiast to, co przekonuje gminy, to głównie czynnik ekonomiczny – mówi.
Spółdzielnia energetyczna wykorzystuje energię produkowaną przez źródła należące do jej członków. Nie może sprzedawać energii na zewnątrz – jej zadaniem jest przede wszystkim wykorzystanie jej na potrzeby członków spółdzielni. Nadwyżki trafiają do sieci, a sam sposób rozliczania pod wieloma względami przypomina rozwiązania znane prosumentom. Dodatkową korzyścią są niższe koszty związane z dystrybucją energii.
Najbardziej korzystnym rozwiązaniem jest sytuacja, w której sama gmina posiada własne źródło wytwórcze. Wtedy nie musi kupować energii od zewnętrznego producenta ani negocjować z nim ceny. Nie każda gmina ma jednak odpowiednią działkę czy możliwość przyłączenia dużej instalacji do sieci.
W Oleśnie postawiono więc na inny model. Gmina szuka przedsiębiorstwa posiadającego dużą instalację fotowoltaiczną, które mogłoby wejść do spółdzielni jako producent energii. Rozmowy są już zaawansowane.
– Prowadzimy negocjacje z dwoma firmami działającymi na naszym terenie. Mamy tutaj już wybudowane duże źródła wytwórcze i jesteśmy na etapie wyboru najkorzystniejszej oferty – wyjaśnia Radosław Dojka.
Negocjacje nie są łatwe. Gmina chce kupować energię możliwie tanio, przedsiębiorca chce uzyskać za nią jak najwyższą cenę. Dla producenta wejście do spółdzielni także może być jednak korzystne, bo zamiast sprzedawać energię po zmiennych cenach giełdowych, może wynegocjować bardziej przewidywalną stawkę.
Najważniejsze jest bilansowanie
Nie każdy punkt poboru energii w gminie będzie równie atrakcyjny dla spółdzielni. Oświetlenie uliczne zużywa prąd przede wszystkim po zmroku, kiedy fotowoltaika już nie produkuje energii. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku obiektów działających przez całą dobę.
Dobrym przykładem jest oczyszczalnia ścieków. Takie obiekty zużywają dużo energii również w godzinach, w których instalacje fotowoltaiczne produkują prąd. Dzięki temu znacznie łatwiej jest wykorzystać energię na miejscu.
Spółdzielnia w Oleśnie funkcjonuje od blisko roku, choć – jak przyznaje jej prezes – wciąż jest na etapie organizowania podstawowego modelu działania. Obecnie jej członkami są przede wszystkim gmina oraz jej jednostki. Mieszkańców jeszcze w niej nie ma.
To może się jednak zmienić. – Chcieliśmy zacząć od gminy, bo tutaj bilansowanie energii jest łatwiejsze. W przyszłości na pewno będziemy chcieli stworzyć spółdzielnię również dla mieszkańców – zapowiada Dojka.
Prąd trzeba wykorzystać tam, gdzie powstaje
Największym wyzwaniem jest takie dobranie liczby źródeł wytwórczych i odbiorców, aby jak największa część energii była zużywana wewnątrz spółdzielni.
Przy dużej liczbie niewielkich instalacji należących do mieszkańców staje się to znacznie bardziej skomplikowane. Potrzebne są systemy informatyczne, które na bieżąco analizują produkcję i zużycie. Dane muszą pochodzić ze zdalnych liczników i być aktualizowane nawet co kilka minut. Dopiero wtedy można przewidywać, ile energii będzie dostępne i gdzie będzie potrzebna.
Według Radosława Dojki spółdzielnia dla mieszkańców mogłaby powstać w perspektywie 2027 lub 2028 roku. Wcześniej gmina chce zebrać doświadczenia z obecnie działającego modelu.
Co ciekawe, członkiem takiej spółdzielni nie musi być wyłącznie właściciel instalacji fotowoltaicznej. Wręcz przeciwnie – bardzo potrzebni są również mieszkańcy, którzy energię wyłącznie zużywają. – To jest korzystne także dla mieszkańców, którzy nie posiadają instalacji fotowoltaicznej i nie chcą jej mieć. Oni są idealnym odbiorcą energii – tłumaczy prezes.
Produkcja i zużycie muszą się bowiem wzajemnie równoważyć. Im więcej energii zostaje wykorzystane lokalnie, tym mniej trafia jej do sieci i tym większy sens ekonomiczny ma cały system.
Klimat poprzez lokalną energię
Właśnie tutaj ekonomia spotyka się z ochroną klimatu. Radosław Dojka podkreśla, że spółdzielnia energetyczna pozwala zużywać energię odnawialną tam, gdzie została wyprodukowana. Jeśli w przyszłości do systemu dołączą także magazyny energii, możliwość lokalnego bilansowania produkcji i zużycia będzie jeszcze większa.
– Odciążamy system, ponieważ w ramach spółdzielni zużywamy energię, którą sami wyprodukujemy. Przy rozproszonych magazynach energii możemy jeszcze lepiej wykorzystywać energię odnawialną – mówi.
Nie oznacza to pełnej niezależności od sieci. Fotowoltaika nie pracuje przez całą dobę, a zapotrzebowanie na energię zmienia się w czasie. Chodzi jednak o to, żeby jak największą część lokalnego zapotrzebowania pokrywać z lokalnych, odnawialnych źródeł. Spółdzielnie mogą również korzystać z programów dofinansowania, między innymi do budowy magazynów energii.
Ludzi przekona portfel
Czy mieszkańcy będą chcieli wejść do takiego systemu? Radosław Dojka nie ma większych wątpliwości, choć zastrzega, że warunek jest jeden: muszą zobaczyć realną korzyść finansową. – Największą zachętą będzie po prostu niższy rachunek – mówi.
Już teraz, jak zauważa, mieszkańcy coraz częściej pytają w urzędzie o instalacje odnawialnych źródeł energii i możliwości uzyskania dofinansowania. Rosnące koszty prądu sprawiają, że ludzie szukają sposobów na ograniczenie wydatków.
Dojka zajmuje się programami dotacyjnymi od 2019 roku. W jego pracy ważne miejsce zajmuje między innymi program „Czyste Powietrze” oraz programy skierowane bezpośrednio do mieszkańców. Teraz do tych działań dochodzi budowa lokalnego systemu energetycznego.
Przykład Olesna pokazuje więc ciekawy mechanizm. Nie trzeba przekonywać wszystkich do ochrony klimatu za pomocą wielkich haseł. Czasami wystarczy stworzyć system, w którym odnawialna energia produkowana na miejscu oznacza jednocześnie mniejszą emisję, mniejsze obciążenie sieci i niższy rachunek.
A wtedy klimat przestaje być abstrakcyjnym problemem. Zaczyna być czymś, co można zobaczyć na fakturze za prąd.
Na zdjęciu Radosław Dojka, prezes Spółdzielni Energetycznej Gminy Olesno
(Smol, grafika SI)


