Polski Związek Łowiecki krytycznie ocenia obywatelski projekt nowelizacji Prawa łowieckiego. Zdaniem przedstawicieli PZŁ proponowane przepisy mogą doprowadzić do ograniczenia polowań na znacznej części terytorium kraju, utrudnić zarządzanie populacjami dzikich zwierząt i przenieść na państwo część obowiązków związanych m.in. ze szkodami łowieckimi. Związek zapowiada dalsze działania informacyjne i apeluje o debatę opartą na danych, a nie emocjach.
Stanowisko w sprawie obywatelskiego projektu zmian w Prawie łowieckim przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego zaprezentowali 15 lipca podczas konferencji prasowej w Warszawie. Projekt jest obecnie inicjatywą obywatelską. Aby mógł zostać skierowany do dalszych prac legislacyjnych, jego autorzy muszą zebrać 100 tys. podpisów poparcia.
PZŁ zapowiada, że w przypadku rozpoczęcia prac nad projektem przedstawi szczegółowe uwagi do proponowanych przepisów wraz z oceną ich skutków. Już teraz organizacja przekonuje jednak, że projekt nie uwzględnia wszystkich konsekwencji społecznych, gospodarczych i finansowych proponowanych zmian.
– Na obecnym etapie Polski Związek Łowiecki zwraca uwagę na niezgodność projektowanych przepisów z uzasadnieniem, pominięcie rzeczywistych skutków społecznych, ekonomicznych i gospodarczych nowelizacji oraz brak wskazania jej kosztów, źródeł finansowania oraz wynikających z projektu obciążeń regulacyjnych – mówił Eugeniusz Grzeszczak, Łowczy Krajowy i przewodniczący Zarządu Głównego PZŁ.
PZŁ: skutki mogą dotknąć rolników i budżetu państwa
Według Polskiego Związku Łowieckiego jednym ze skutków przyjęcia nowych przepisów może być ograniczenie możliwości prowadzenia polowań na dużej części terytorium Polski. W ocenie organizacji oznaczałoby to również konieczność przejęcia przez państwo większej odpowiedzialności za szacowanie szkód w uprawach i wypłatę odszkodowań, a także za regulowanie liczebności populacji zwierzyny.
PZŁ twierdzi ponadto, że projektowane przepisy mogą utrudnić prowadzenie odstrzałów redukcyjnych i sanitarnych oraz szkolenie nowych myśliwych.
Przedstawiciele związku podkreślają, że dyskusja nad zmianami powinna obejmować nie tylko intencje autorów projektu, ale także odpowiedź na pytanie, kto przejmie obowiązki wykonywane obecnie w ramach gospodarki łowieckiej.
– Pytanie, na które nie ma w tej chwili odpowiedzi, brzmi więc: kto tę odpowiedzialność przejmie i czy państwo jest gotowe na konsekwencje zmian zapisanych w projekcie – wskazuje PZŁ.
„Rozmawiajmy o faktach i konsekwencjach”
Podczas konferencji Polski Związek Łowiecki zainaugurował także kampanię „Fakty Łączą, Mity Dzielą”. Jej celem ma być prezentowanie roli współczesnego łowiectwa oraz przedstawianie argumentów związanych m.in. z zarządzaniem populacjami dzikich zwierząt.
– Państwo nie jest gotowe, a zatem obywatele też nie są gotowi na rewolucję w łowiectwie. Nie można na myśliwych patrzeć wyłącznie przez pryzmat incydentalnych wypadków na polowaniach. Poznajcie lepiej nasze zadania, zrozumcie, jak łowiectwo jest związane z leśnictwem i rolnictwem. Apeluję: rozmawiajmy o faktach i konsekwencjach, nie mitach – mówi Eugeniusz Grzeszczak.
Polski Związek Łowiecki deklaruje jednocześnie otwartość na rozmowę o zmianach w przepisach. Organizacja przekonuje jednak, że ewentualna nowelizacja powinna być poprzedzona dokładną analizą jej skutków i kosztów.
Stanowisko przedstawione 15 lipca jest stanowiskiem Polskiego Związku Łowieckiego wobec obywatelskiego projektu. Sam projekt – aby trafić do dalszych prac legislacyjnych – musi najpierw uzyskać wymagane poparcie 100 tys. obywateli.
(Smol)
