Tajemnicza Organizacja, nieporadni agenci, trzy dziwne sprawy i Barcelona, w której nic nie idzie zgodnie z planem. Eduardo Mendoza w powieści „Trzy zagadki dla Organizacji” znów łączy kryminał, satyrę i absurdalny humor, tworząc książkę dla czytelników, którzy lubią literaturę inteligentną, ale niekoniecznie śmiertelnie poważną.
Eduardo Mendoza należy do tych pisarzy, którzy potrafią opowiadać o świecie z lekkością, ale bez banalności. W jego książkach często spotykają się kryminał, komedia, społeczna obserwacja i literacka gra z czytelnikiem. Nie inaczej zapowiada się powieść „Trzy zagadki dla Organizacji”, która w polskim wydaniu ukaże się nakładem Znaku Literanova. Premiera książki zapowiadana jest na 15 lipca, a przekład przygotował Tomasz Pindel.
Punktem wyjścia jest Barcelona — słoneczna, gorąca, ale też pełna podejrzanych miejsc, dziwnych interesów i ludzi, którzy najwyraźniej mają coś do ukrycia. W mieście działa tajemnicza Organizacja, której zadaniem jest zajmowanie się sprawami zbyt osobliwymi, by można je było potraktować jak zwykłe śledztwa. Obowiązują w niej zasady pełnej dyskrecji, zakaz używania telefonów i kontakt przez zaszyfrowaną audycję radiową. Problem w tym, że zasad tych — jak sugeruje wydawniczy opis — nikt specjalnie nie przestrzega.
Na agentów i agentki Organizacji czekają trzy sprawy: śmierć turysty w podejrzanym hoteliku, wybuch jachtu należącego do milionera oraz tajemniczy spadek przychodów firmy produkującej konserwy. Dla zwykłych ludzi mogłyby to być zdarzenia bez związku. Dla bohaterów Mendozy stają się jednak początkiem śledztwa, które bardzo szybko wymyka się spod kontroli. Zamiast chłodnej dedukcji i perfekcyjnej pracy operacyjnej mamy serię nieporozumień, pomyłek, wybuchów, trupów i absurdalnych tropów.
To właśnie w takim świecie Mendoza czuje się najlepiej. „Trzy zagadki dla Organizacji” nie są klasycznym kryminałem, w którym najważniejsze jest znalezienie sprawcy i uporządkowanie faktów. To raczej literacka zabawa konwencją, w której śledztwo staje się pretekstem do pokazania ludzkich słabości, biurokratycznych absurdów i świata, w którym wielkie tajemnice bywają równie groteskowe jak codzienność. W zapowiedziach książki podkreślany jest komediowy charakter tej historii oraz fakt, że grupa tajnych agentów może nie należy do najbardziej kompetentnych w historii literatury, ale z pewnością należy do najzabawniejszych.
Mendoza buduje humor nie tylko na sytuacyjnych gagach. Ważna jest u niego także obserwacja detalu: z pozoru nieważny trop może urosnąć do rangi sprawy zasadniczej, a zwyczajna fabryka konserw stać się niemal centrum wszechświata. Wydawca przywołuje opinię Adama Szai ze Smakksiazki.pl, według którego powieść skupia najważniejsze cechy pisarstwa Mendozy: poczucie humoru, lekkość narracji i umiejętność robienia z małych rzeczy spraw wielkiej wagi.
Książka powinna zainteresować przede wszystkim tych czytelników, którzy lubią kryminały, ale nie oczekują od nich wyłącznie mrocznej atmosfery i drobiazgowej procedury. Tutaj ważniejszy od napięcia jest rytm opowieści, ironia i przyjemność śledzenia coraz bardziej niedorzecznych komplikacji. To propozycja na wakacyjną lekturę, ale nie w znaczeniu literatury jednorazowej. Mendoza potrafi bowiem pisać lekko o rzeczach, które pod powierzchnią komedii odsłaniają coś więcej: nieporadność instytucji, chaos współczesnego świata i ludzką skłonność do nadawania wielkiego znaczenia sprawom całkiem absurdalnym.
„Trzy zagadki dla Organizacji” zapowiadają się więc jako powieść dla tych, którzy chcą wejść do Barcelony widzianej przez pryzmat kryminalnej farsy. Będą tajni agenci, dziwne śledztwa, podejrzane konserwy i zagadka, która — jak można się spodziewać — zostanie rozwiązana niekoniecznie dlatego, że bohaterowie świetnie wiedzą, co robią. Raczej dlatego, że w świecie Eduarda Mendozy nawet chaos potrafi mieć swoją logikę.
(Smol)
