W kościółku na Terlikówce w Tarnowie odbyły się w piątek uroczystości pogrzebowe Jerzego Gajdosza – przedsiębiorcy, rzemieślnika, społecznika i wieloletniego członka Tarnowskiego Bractwa Kurkowego. Mszy świętej przewodniczył biskup Stanisław Salaterski, a kazanie wygłosił ks. Władysław Pachota. Zmarłego żegnali przedstawiciele tarnowskiego rzemiosła, bracia kurkowi, samorządowcy, przyjaciele i bliscy. Jerzy Gajdosz spoczął na Cmentarzu Komunalnym w Mościcach.
Podczas uroczystości wielokrotnie przypominano, że Jerzy Gajdosz pozostawił po sobie nie tylko dorobek zawodowy, ale także pamięć o człowieku mocno zaangażowanym w życie Tarnowa, środowiska rzemieślniczego i lokalnych organizacji.
W kazaniu ks. Władysław Pachota mówił o jego rodzinie, wierze i niezwykłej pracowitości. Przypomniał, że Jerzy Gajdosz przeżył z żoną Zofią 57 lat i wspólnie wychowali troje dzieci. Duchowny wspominał rodzinę Gajdoszów jeszcze z czasów swojej praktyki duszpasterskiej w tarnowskiej katedrze.
– Był człowiekiem wiary. Wiary, którą wyniósł z domu rodzinnego, ale też wiary, którą krzewił w swojej rodzinie – mówił ks. Pachota.
Kapłan przywołał także słowa jednego z braci Jerzego Gajdosza, który po śmierci rodziców miał przejąć szczególną odpowiedzialność za rodzinę.
– Kiedy zmarli nasi rodzice, to Jurek wziął odpowiedzialność za całą rodzinę. Scalał nas. Pomagał nam, kiedy trzeba było również materialnie – wspominał brat.
Praca, pomoc i działalność społeczna
Jerzy Gajdosz przez dziesięciolecia związany był z branżą budowlaną. Ks. Pachota przypomniał, że przedsiębiorca rozpoczynał dzień bardzo wcześnie i często wracał do domu dopiero wieczorem. Jego firma realizowała budowy i remonty szkół, sal gimnastycznych i inne obiektów służących lokalnym społecznościom.
Jerzy Gajdosz angażował się także w przedsięwzięcia charytatywne i wspierał swoją parafię. Gdy budowano plebanię, zadeklarował wykonanie jednego z jej poziomów i wziął na siebie koszty robocizny. Przez 25 lat był również sponsorem dziewczęcego chóru katedralnego Puellae Orantes.
Szczególnie osobiste słowa padły ze strony przedstawicieli tarnowskiego rzemiosła. Andrzej Kuta, prezes Izby Rzemieślniczej w Tarnowie, przypomniał, że Jerzy Gajdosz był inżynierem budownictwa, współzałożycielem Izby Rzemieślniczej w Tarnowie i osobą zaangażowaną w powstawanie szkół rzemieślniczych.
– Byłeś człowiekiem o wielkiej osobowości. Pracowity, odpowiedzialny, kreatywny. Jak przystało na rzemieślnika. Byłeś dla nas rzemieślników wzorem do naśladowania – mówił Andrzej Kuta.
Prezes Izby podkreślał również działalność społeczną i dobroczynną zmarłego.
– Byłeś wielkim społecznikiem, wielkim filantropem. Wspierałeś potrzebujących – przypominał, składając rodzinie kondolencje w imieniu tarnowskiego środowiska rzemieślniczego.
„Oddał bractwu swój czas, energię i serce”
Jerzego Gajdosza licznie żegnali również członkowie Tarnowskiego Bractwa Kurkowego, z którym przez wiele lat był związany. W pożegnaniu podkreślano szczególne przywiązanie Jerzego Gajdosza do brackiej wspólnoty.
– Dla nas, braci kurkowych, Jurek był kimś znacznie więcej niż tylko członkiem towarzystwa. Był sercem naszej społeczności, autentycznie żył sprawami bractwa – mówił przedstawiciel braci kurkowych.
Wspominano jego obecność podczas wydarzeń, strzelań i spotkań oraz wieloletnią działalność w zarządzie.
– Oddał naszemu bractwu to, co miał najcenniejszego: swój czas, swoją energię i swoje serce – usłyszeli uczestnicy uroczystości.
Na cmentarzu bracia kurkowi pożegnali zmarłego również salwą honorową.
„Budował też międzyludzkie relacje”
Na Cmentarzu Komunalnym w Mościcach Jerzego Gajdosza żegnał także starszy tarnowskiego cechu Stanisław Lemek. Zwrócił uwagę na to, że działalność przedsiębiorcy pozostawiła trwały ślad w przestrzeni Tarnowa i regionu.
– Jako rzemieślnik i budowniczy zostawił po sobie materialny ślad w naszej przestrzeni. Przez dziesięciolecia nie tylko wznosił budowle, ale budował też międzyludzkie relacje – mówił Stanisław Lemek.
Podkreślał, że Jerzy Gajdosz potrafił znajdować czas dla innych, pomagać, doradzać i wspierać lokalną społeczność. Za działalność zawodową i społeczną był wielokrotnie odznaczany i wyróżniany.
– Drogi Jurku, dziękujemy Ci za każdy wzniesiony dom, za każde dobre słowo, za Twoją działalność. Pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci – zakończył Stanisław Lemek.
Ostatnie miesiące życia Jerzego Gajdosza naznaczone były ciężką chorobą. Jak mówił podczas kazania ks. Władysław Pachota, pod koniec grudnia 2024 roku Gajdosz trafił do szpitala, gdzie miał przejść rutynowy zabieg, a ostatecznie przebywał tam ponad 19 miesięcy. Przez ten czas niemal każdego dnia towarzyszyła mu żona Zofia.
Na zakończenie uroczystości ks. Pachota w imieniu rodziny podziękował biskupowi Stanisławowi Salaterskiemu, kapłanom, przedstawicielom władz, samorządów, rzemiosła, braciom kurkowym oraz wszystkim uczestnikom pogrzebu.
Na zdjęciach moment wyprowadzenia trumny z kościółka na Terlikówce.
Tekst i fot. (Smol)

