Mieszkańcy gminy Radłów niedaleko Tarnowa szykują się do referendum w sprawie odwołania burmistrza Mateusza Borowca. Zarzucają mu m.in. niegospodarność, brak kompetencji i nieskuteczność w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych.
Procedura odwołania burmistrza wynika z narastających napięć w lokalnej polityce. Mateusz Borowiec, najmłodszy burmistrz w regionie, objął urząd w maju 2024 roku po czternastoletnich rządach Zbigniewa Mączki. Już na początku kadencji spotkał się z oporem Rady Miejskiej, która dwukrotnie odmówiła mu wotum zaufania. To właśnie brak porozumienia między burmistrzem a radą stał się impulsem do inicjatywy referendalnej.
Inicjatorzy referendum wskazują osiem głównych zarzutów wobec Borowca, dotyczących kompetencji, zarządzania finansami oraz kontaktu z mieszkańcami. Krytycy podkreślają m.in. niewłaściwe zarządzanie urzędem, wzrost kosztów funkcjonowania administracji, opóźnienia w realizacji inwestycji i brak skuteczności w pozyskiwaniu dotacji. Szczególnie kontrowersyjna stała się hala sportowa w Radłowie – nowy obiekt częściowo komercjalizowany, co spotkało się z krytyką mieszkańców.

Proces referendalny w Radłowie jest już w zaawansowanym stadium. Inicjatorzy zebrali wymaganą liczbę podpisów (ponad 754) i wniosek został przekazany do Komisarza Wyborczego. Aby referendum było ważne, frekwencja musi osiągnąć co najmniej 3/5 liczby osób, które wzięły udział w wyborach burmistrza w 2024 roku.
Spór w gminie ma także wymiar społeczny – konflikt młodego burmistrza z „starą gwardią” polityczną i administracyjną doprowadził do polaryzacji mieszkańców. Referendum planowane jest na przełomie marca i kwietnia 2026 roku.
(Rad)