Około 50 pracowników Grupy Azoty protestowało we wtorek, 22 września, przed siedzibą spółki w tarnowskich Mościcach. Domagali się podwyżek, ograniczenia nadgodzin i zakończenia polityki oszczędności, która – jak przekonywali – od kilku lat w największym stopniu dotyka załogę.
Pikieta rozpoczęła się przed budynkiem dyrekcji Grupy Azoty. Protestujący przyszli z transparentami, gwizdkami i wuwuzelami. Skandowali m.in. „Gdzie jest prezes”, „Gdzie są pieniądze”, „Chcemy podwyżki” oraz „Ciężka praca, nędzna płaca”. W proteście uczestniczyło około 50 osób.
Dzisiejsza akcja była oddolną inicjatywą pracowników i nie została zorganizowana przez działające w Grupie Azoty związki zawodowe. Najwięcej emocji budziły wynagrodzenia. Pracownicy przekonywali, że od kilku lat ich płace praktycznie stoją w miejscu, podczas gdy rosną koszty życia oraz odpowiedzialność związana z pracą przy instalacjach przemysłowych. – Po 40 latach pracy w Grupie Azoty na stanowisku aparatowego mam blisko najniższej krajowej – mówił jeden z uczestników protestu.
Inny z pracowników zwracał uwagę, że przez ostatnie lata załoga nie otrzymała oczekiwanych podwyżek. – Od trzech lat nie dostaliśmy żadnych podwyżek, choć obiecywali nam. Mamy bardzo odpowiedzialną pracę, także wynagrodzenie powinno być adekwatne, a przy każdych podwyżkach zostajemy pomijani i lekceważeni – mówił.
Brakuje ludzi, rosną nadgodziny
Uczestnicy pikiety zwracali też uwagę na niedobory kadrowe i dużą liczbę godzin nadliczbowych. Jeden z pracowników mówił, że tylko w jednym kwartale na jego odcinku pracy miało pojawić się około 500 nadgodzin. – Chodzi o kasę i tylko o to. Nie ma podwyżek, nie ma nic, brakuje ludzi do pracy. Nikt nie chce tu przyjść – przekonywał.
Jego zdaniem problemem są także wynagrodzenia oferowane nowym pracownikom. – Młodzi nie przychodzą na najniższą krajową, bo wszędzie dostaną takie pieniądze – mówił.
Pracownicy podkreślali, że przy zmniejszającej się liczbie zatrudnionych obowiązki pozostają te same, a brakujących ludzi trzeba zastępować nadgodzinami.
„Karuzela prezesów” i oszczędności
Kolejnym mocno podnoszonym podczas protestu tematem były zmiany w kierownictwie spółki oraz wydatki związane z zarządzaniem Grupą Azoty. Protestujący pytali, dlaczego oszczędności mają dotyczyć przede wszystkim załogi, podczas gdy – ich zdaniem – duże pieniądze przeznaczane są na zmiany w zarządach, doradców i odprawy. – To jest prawdziwa karuzela prezesów – mówił jeden z uczestników pikiety.
Na transparentach i podczas skandowania pojawiały się również hasła odnoszące się do wydatków spółki i sytuacji finansowej pracowników. Demonstranci domagali się przede wszystkim realnych podwyżek i poprawy warunków pracy.
Wskazywali także na utratę części wcześniejszych składników wynagrodzenia, m.in. trzynastych pensji i niektórych premii. Ich zdaniem powoduje to, że realne dochody części załogi są dziś niższe niż kilka lat temu.
Pikieta bez związków zawodowych
Wtorkowa manifestacja nie była formalną akcją związkową. Pracownicy sami zdecydowali się wyjść przed budynek dyrekcji. Część uczestników nie kryła rozczarowania tym, że związki zawodowe nie włączyły się w organizację protestu. Padały także zapowiedzi, że pikieta może być dopiero początkiem dalszych działań.
Jednocześnie w Grupie Azoty trwa formalny spór zbiorowy prowadzony przez organizacje związkowe. Wcześniej ogłoszone zostało pogotowie strajkowe, a rozmowy pomiędzy przedstawicielami pracowników i zarządem mają być kontynuowane.
Grupa Azoty: rozumiemy frustrację pracowników
Po pikiecie stanowisko przedstawiła również Grupa Azoty. Rzecznik prasowy spółki Grzegorz Kulik podkreślił, że zarząd zdaje sobie sprawę z nastrojów panujących wśród załogi. – Rozumiemy i szanujemy frustrację pracowników, szczególnie że obecna trudna sytuacja Grupy Azoty trwa już długo i jest konsekwencją decyzji i procesów z przeszłości – przekazał rzecznik spółki.
Grupa Azoty deklaruje, że pozostaje w dialogu ze stroną społeczną. Kolejne rozmowy mają odbyć się w piątek. Ich celem ma być znalezienie rozwiązania, które uwzględni oczekiwania pracowników, ale jednocześnie nie pogorszy sytuacji finansowej przedsiębiorstwa.
Protest w dniu ważnego walnego zgromadzenia
Pikieta odbyła się tego samego dnia, w którym zwołano Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Grupy Azoty. Jednym z najważniejszych tematów była emisja do 33,7 mln nowych akcji serii E skierowanych do Skarbu Państwa. Pozyskany w ten sposób kapitał ma zostać przeznaczony m.in. na inwestycje, modernizację instalacji produkcyjnych oraz poprawę sytuacji finansowej i operacyjnej Grupy Azoty.
Pracownicy zapowiadają jednak, że na jednej pikiecie może się nie skończyć. Oczekują konkretnych rozmów o wynagrodzeniach, zatrudnieniu i warunkach pracy. Dalsze działania mają zależeć od tego, czy zarząd odpowie na zgłaszane postulaty.
(Smol)