Nowoczesne emisje cyfrowe, łączności na tysiące kilometrów i sprzęt pamiętający II wojnę światową – tak wyglądało stoisko tarnowskich krótkofalowców podczas Dnia Elektryka w Akademii Tarnowskiej. Pasjonaci radia pokazali, że ich hobby łączy pokolenia i wciąż potrafi zaskakiwać.
Podczas wydarzenia swoją działalność prezentowali członkowie Polskiego Związku Krótkofalowców w Tarnowie. Na stoisku można było zobaczyć zarówno zabytkowe urządzenia łączności, jak i nowoczesne rozwiązania wykorzystywane dziś przez krótkofalowców.
– Jak co roku jesteśmy na Dniu Elektryka ze swoim stanowiskiem i radiostacją. Pokazujemy zarówno historyczny sprzęt, jak i nowoczesne technologie – mówił Zbigniew Wilczyński.
W tym roku szczególną uwagę zwracała stacja okolicznościowa poświęcona Ignacemu Mościckiemu. Krótkofalowcy upamiętniają w ten sposób 80. rocznicę jego śmierci oraz 100-lecie objęcia urzędu prezydenta. – To postać ważna dla Tarnowa, związana z powstaniem zakładów azotowych i dzielnicą Mościce. Dlatego chcemy uczcić ją również na falach eteru – podkreślał Wilczyński.
Łączności prowadzone pod specjalnym znakiem będą realizowane przez cały rok i – jak zaznaczają krótkofalowcy – docierać będą do odbiorców na całym świecie.
Dużym zainteresowaniem cieszyła się część historyczna ekspozycji. Na stoisku znalazły się m.in. radiostacje z czasów II wojny światowej – niemieckie, rosyjskie i angielskie – a także odbiorniki wykorzystywane do nasłuchu audycji z Londynu. Jedno z urządzeń, jak opowiadał Wilczyński, ma wyjątkową historię – zostało zdobyte przez jego ojca w 1945 roku.
Jak podkreślał, krótkofalarstwo zmieniło się na przestrzeni lat, ale jego istota pozostała taka sama. – Kiedyś było to okno na świat. Dziś mamy internet, ale my nadal jesteśmy, można powiedzieć, tymi „Mohikanami”, którzy zostali przy radiu – mówił z uśmiechem.
Doświadczeni krótkofalowcy nie kryją, że największą wartością są same łączności. – Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie. Dopiero po chwili dowiadujemy się, z kim rozmawiamy i skąd nadaje – dodawał Banaś. Jak zaznaczył, przy sprzyjających warunkach możliwe są połączenia nawet na odległość około 20 tysięcy kilometrów.
Jak przyznaje, swoją przygodę z radiem rozpoczął kilka lat temu, a od niedawna posiada licencję i aktywnie działa na pasmach. – Każde uruchomienie radia to rozwój. To daje ogromną satysfakcję – podkreślał.
Na jego stanowisku można było zobaczyć m.in. sprzęt do łączności terenowych, wykorzystywany podczas tzw. aktywacji – wyjazdów w góry czy do lasu, gdzie krótkofalowcy nawiązują połączenia z innymi pasjonatami.
Dzień Elektryka w Akademii Tarnowskiej pokazał, że mimo rozwoju internetu i nowych technologii, radio wciąż ma swoich wiernych pasjonatów – a eter nadal pozostaje przestrzenią pełną nieoczekiwanych spotkań.
Tekst i fot. (Smol)