Zakończył się remont kładki nad Wątokiem w Tarnowie, łączącej ulice Jagiellońską i Pracy. Mieszkańcy mogą już korzystać z przejścia, które od początku lipca było zamknięte z powodu prac remontowych. Dla wielu osób oznacza to koniec codziennych, okrężnych tras m.in. do sklepu, garaży czy w stronę pobliskich ulic.
Kładka została zamknięta 1 lipca. Początkowo wywołało to spore zamieszanie wśród mieszkańców, bo informacja o remoncie pojawiła się przy przejściu, natomiast szerszy komunikat Zarządu Dróg i Komunikacji ukazał się dopiero po kilku dniach. Osoby korzystające z tej niewielkiej przeprawy musiały z dnia na dzień szukać alternatywnych przejść nad Wątokiem.
– To popularne przejście. Kładkę zamknięto z dnia na dzień, bez wcześniejszej informacji. W czerwcu można było powiesić komunikaty, żeby ludzie wiedzieli, że od lipca mają chodzić inną trasą – mówiła nam wtedy pani Irena, mieszkanka Grabówki.
Remont po przeglądzie technicznym
Decyzję o remoncie podjęto po okresowym przeglądzie technicznym. Zakres robót obejmował m.in. odnowienie elementów konstrukcyjnych, montaż kładki na odnowionych dźwigarach oraz nowych metalowych poprzeczkach. Wcześniej zapowiadano także oczyszczenie głównych elementów konstrukcji i ich pomalowanie, a także wymianę części drobniejszych elementów.
Początkowo zakładano, że przejście zostanie ponownie udostępnione na przełomie lipca i sierpnia. Ostatecznie prace zaliczyły niewielki poślizg, ale kładka jest już dostępna dla pieszych. W najbliższych dniach wykonawca ma jeszcze przeprowadzić drobne prace wykończeniowe.
Mieszkańcy: dobrze, że kładka już wróciła
Choć chodzi o niewielką przeprawę, sprawa wzbudziła sporo emocji wśród mieszkańców tej części Tarnowa. Jedni żartują z rangi całego wydarzenia, inni zwracają uwagę na kolorystykę odnowionej kładki, ale większość podkreśla przede wszystkim praktyczny wymiar remontu.
– Brakowało jeszcze tylko przecięcia wstęgi i uroczystego otwarcia. Ale najważniejsze, że wreszcie można tędy przejść – mówi z uśmiechem pan Marek, mieszkaniec okolicy.
Pani Anna zwraca uwagę, że nowa kolorystyka kładki od razu rzuca się w oczy.
– Subtelna to ona może nie jest, ale przynajmniej widać, że coś zostało zrobione. Najważniejsze, żeby była bezpieczna i żeby remont nie powtarzał się za chwilę – dodaje.
Bardziej praktycznie do sprawy podchodzi pan Krzysztof, który z kładki korzysta regularnie.
– Dobrze, że nie trwało to rok, bo w mieście różnie z takimi remontami bywa. Dla kogoś, kto chodzi tędy codziennie, nawet mała kładka robi dużą różnicę – mówi.
Dla mieszkańców najważniejsze jest więc to, że przejście znów jest dostępne. Kładka łączy dwa rejony miasta i skraca codzienną drogę pieszym. Jej ponowne otwarcie oznacza, że nie trzeba już nadrabiać trasy przez dalsze przeprawy nad Wątokiem.
(Smol)