Patrick Leigh Fermor jako osiemnastolatek ruszył pieszo przez Europę do Konstantynopola, przemierzając świat, który kilka lat później miała bezpowrotnie zmienić wojna. „Przerwana droga”, wydana właśnie przez Książkowe Klimaty, zamyka jego słynny cykl podróżniczy i prowadzi czytelnika przez Bałkany aż po Konstantynopol i górę Athos.
Był grudzień 1933 roku. Patrick Leigh Fermor miał zaledwie osiemnaście lat i przed sobą pomysł, który nawet dzisiaj brzmiałby jak szaleństwo: przejść pieszo przez Europę i dotrzeć do Konstantynopola. Właściwą wędrówkę rozpoczął w Hoek van Holland, skąd z plecakiem, niewielkimi pieniędzmi i książkami ruszył na południowy wschód, zdając się w znacznej mierze na przypadek, gościnność spotkanych ludzi i własną ciekawość świata.
Spał w stodołach, gospodach, przytułkach i klasztorach, ale bywał także gościem w domach i rezydencjach europejskiej arystokracji. Przemierzał miasta i wsie, słuchał języków, obserwował obyczaje i poznawał ludzi z różnych warstw społecznych. Nie mógł jeszcze wiedzieć, że wędruje przez kontynent stojący na progu wielkiej katastrofy i że wiele z tego, co ogląda, już za kilka lat zniknie bezpowrotnie.
Adolf Hitler sprawował już władzę w Niemczech, w kolejnych krajach narastały nacjonalizmy i napięcia polityczne, ale stary europejski porządek wciąż trwał. Fermor spotykał ludzi zajętych codziennym życiem, odwiedzał miejscowości, które funkcjonowały według rytmu wyznaczanego przez tradycję, i oglądał krajobrazy, które dopiero miała przeciąć wojna, późniejsze przesunięcia granic i polityczny podział kontynentu. To właśnie dlatego jego podróż po latach stała się czymś więcej niż historią niezwykle ambitnej pieszej wyprawy.
Europa, której już nie ma
Fermor nie pisał swojego wielkiego cyklu na bieżąco. Do wspomnień z młodzieńczej wędrówki powrócił po wielu dziesięcioleciach i pierwszy tom, „A Time of Gifts”, wydał dopiero w 1977 roku. Polscy czytelnicy poznali tę książkę jako „Czas drogi. Pieszo do Konstantynopola. Z Hoek van Holland nad środkowy Dunaj”.
W tym tomie rozpoczyna się wielka droga młodego podróżnika przez Niderlandy, Niemcy, Austrię i dalej w stronę Europy Środkowej. Najciekawsze jest jednak to, że historię poznajemy z dwóch perspektyw jednocześnie: osiemnastoletniego chłopaka chłonącego świat oraz dojrzałego pisarza, który po latach wie już, czym zakończyły się procesy historyczne, których młody Fermor był nieświadomym świadkiem.
Dzięki temu książki Fermora nie są zwykłymi dziennikami podróży. Są jednocześnie literaturą drogi, wspomnieniem młodości, esejem historycznym, opowieścią o kulturze Europy i zapisem świata, który wkrótce miał ulec radykalnej zmianie. Każde spotkanie, opis miasta czy krajobrazu nabiera przez to dodatkowego znaczenia, bo czytelnik wie więcej niż bohater znajdujący się w samym środku wydarzeń.
„Między lasem a wodą”
Druga część cyklu – „Między lasem a wodą” – kontynuuje marsz przez Węgry i Rumunię. Fermor znów nie skupia się wyłącznie na kolejnych kilometrach, lecz na wszystkim, co znajduje się wokół drogi: historii miejsc, architekturze, językach, relacjach społecznych, strojach, obyczajach i opowieściach napotkanych ludzi. W jego pisarstwie zwykła piesza wyprawa nieustannie zamienia się w szeroki obraz kultury i historii Europy.
Autor potrafi zatrzymać narrację na wiele stron, by opowiedzieć o pochodzeniu nazwy, losach rodziny, dawnym państwie czy szczególe architektonicznym. To sprawia, że czytelnik nie tyle podąża za trasą, ile wchodzi coraz głębiej w świat, przez który przechodzi narrator. Fermor patrzy na Europę jednocześnie jak podróżnik, historyk, etnograf i pisarz.
Wreszcie „Przerwana droga”
Teraz polska trylogia zostaje domknięta. Nakładem Książkowych Klimatów ukazała się „Przerwana droga. Od Żelaznych Wrót do góry Athos”, w przekładzie i z posłowiem Ewy Ledóchowicz. To trzeci tom wielkiej opowieści Fermora, prowadzący go dalej przez Bałkany w stronę Konstantynopola, który od początku był celem całej wyprawy.
Historia tej książki jest jednak znacznie bardziej skomplikowana niż dwóch wcześniejszych części. Fermor przez wiele lat wracał do materiałów, poprawiał tekst, tworzył kolejne wersje i próbował doprowadzić narrację do końca. Dysponował również zachowanym fragmentem oryginalnego dziennika z podróży, ale nigdy nie zdołał przygotować ostatecznej wersji trzeciego tomu.
Pisarz zmarł w 2011 roku w wieku 96 lat. Po jego śmierci pozostawione rękopisy uporządkowali jego biografka Artemis Cooper oraz brytyjski autor literatury podróżniczej Colin Thubron. Z ich pracy narodziła się „The Broken Road”, wydana po angielsku w 2013 roku.
Tytuł „Przerwana droga” ma więc szczególne znaczenie. Odnosi się zarówno do ostatniego etapu rzeczywistej wędrówki Fermora, jak i do faktu, że literacka opowieść została przerwana przez śmierć autora i nigdy nie uzyskała kształtu, jaki sam mógłby uznać za ostateczny. Czytelnik dostaje dzięki temu nie tylko historię podróży, ale również zapis procesu twórczego i ślad po książce, nad którą autor pracował niemal do końca życia.
Konstantynopol – cel wielkiej wędrówki
Fermor fizycznie osiągnął cel swojej wyprawy i pod koniec 1934 roku dotarł do Konstantynopola. Później ruszył jeszcze dalej, do Grecji i na górę Athos, gdzie odwiedzał prawosławne klasztory. Cała podróż trwała mniej więcej rok i była doświadczeniem, które ukształtowało jego późniejsze życie oraz sposób patrzenia na świat.
Literacko droga jest jednak bardziej skomplikowana, ponieważ zasadnicza część narracji nie dochodzi w równym tempie do samego Konstantynopola. Dalsze etapy zostały odtworzone z zachowanych zapisków i materiałów, a w książce znalazły się również fragmenty dotyczące pobytu na Athos. To powoduje, że trzeci tom różni się konstrukcyjnie od poprzednich i daje czytelnikowi wgląd w tekst znajdujący się na różnych etapach opracowania.
Ta nierówność nie musi być jednak wadą. „Przerwana droga” staje się dzięki niej dokumentem nie tylko podróży, lecz także pamięci i samego procesu pisania. W jednym miejscu pojawia się rozbudowana, dojrzała narracja, w innym bardziej bezpośredni ton zapisków, co pozwala zobaczyć, jak Fermor po dziesięcioleciach próbował odzyskać własną młodość z notatek i wspomnień.
Młody człowiek i stary pisarz
Na tym polega jeden z największych fenomenów całego cyklu. Fermor był bardzo młody, kiedy przemierzał Europę, ale pisał o tej wędrówce jako człowiek dojrzały, mający za sobą doświadczenia wojny, podróży i wielu dekad życia. Między wydarzeniem a jego opisaniem powstała więc ogromna przestrzeń czasu, która sama stała się częścią tej literatury.
W książkach spotykają się niejako dwie osoby. Jedną jest osiemnastolatek, który nie zna jeszcze przyszłości, drugą – starszy pisarz, doskonale świadomy tego, co za chwilę wydarzy się z Europą. Młody Fermor widzi drogę, przygodę i ludzi, a starszy Fermor dostrzega również przemijanie, utratę oraz historyczne konsekwencje świata, który obserwował.
To napięcie nadaje całej trylogii szczególny ton. Czytelnik śledzi losy młodego człowieka pełnego ciekawości, ale jednocześnie wie, że wiele miejsc, społeczności i porządków opisanych w książce za kilka lat przestanie istnieć. „Przerwana droga” jest więc nie tylko książką o dojściu do Konstantynopola, lecz również opowieścią o pamięci świata, do którego nie można już wrócić.
Pisarz, podróżnik i niezwykła biografia
Sama młodzieńcza wędrówka przez Europę wystarczyłaby na niezwykły życiorys, ale w przypadku Patricka Leigh Fermora była jedynie początkiem. Podczas II wojny światowej służył między innymi na Krecie i uczestniczył w jednej z najbardziej znanych akcji brytyjskich służb specjalnych – porwaniu niemieckiego generała Heinricha Kreipe. Później stał się jednym z najbardziej cenionych brytyjskich autorów literatury podróżniczej.
Podróżowanie oznaczało dla niego jednak coś zupełnie innego niż szybkie przemieszczanie się od jednej atrakcji do drugiej. Chodziło o wejście w świat, rozmowę z ludźmi, poznawanie języków, historii i obyczajów, a także o zgodę na przypadek. Fermor potrafił zboczyć z wytyczonej drogi, zatrzymać się gdzieś na dłużej i pozwolić, aby konkretne miejsce czy spotkany człowiek całkowicie zmieniły rytm jego wędrówki.
Właśnie ten sposób patrzenia sprawia, że jego książki nie starzeją się tak szybko jak zwykłe relacje z podróży. Fermor nie opisuje atrakcji turystycznych, lecz świat jako całość – ludzi, pejzaże, języki i historie. Dzięki temu jego proza zachowała znaczenie mimo upływu wielu dziesięcioleci.
Podróż przez świat stojący na progu katastrofy
Czytanie Fermora z perspektywy XXI wieku ma jeszcze jeden wymiar. Podróżnik nie zna przyszłości, natomiast czytelnik doskonale wie, co wydarzy się kilka lat później. Kiedy młody Anglik przechodzi przez Niemcy, Austrię, Czechosłowację, Węgry, Rumunię i Bałkany, ogląda Europę, która nadal funkcjonuje według swojego przedwojennego rytmu.
W miastach działają kawiarnie, na wsiach toczy się codzienne życie, arystokracja mieszka w dawnych rezydencjach, a lokalne społeczności zachowują tradycje odziedziczone po poprzednich pokoleniach. Jednocześnie historia szybko zmierza ku wojnie, ludobójstwu, przesunięciom granic, wysiedleniom i powojennemu podziałowi kontynentu. Ta wiedza sprawia, że nawet zwykłe spotkania opisywane przez Fermora mogą dziś brzmieć jak zapis rzeczywistości, której za chwilę już nie będzie.
Autor nie zamierzał tworzyć historycznego dokumentu, a jednak jego książki właśnie takim dokumentem częściowo się stały. Był w konkretnych miejscach w momencie, kiedy pewna epoka dobiegała końca, choć sam jeszcze tego nie wiedział. Z perspektywy dzisiejszego czytelnika każda obserwacja nabiera przez to dodatkowej wartości.
Książka o podróżowaniu i sztuce patrzenia
„Przerwana droga”, podobnie jak dwa wcześniejsze tomy, jest książką o podróżowaniu rozumianym jako sztuka uważnego patrzenia. Fermor nie spieszy się i pozwala sobie na liczne dygresje, które prowadzą od krajobrazu do historii, od architektury do języka, od spotkanego człowieka do opowieści o całym regionie. Dzięki temu droga nie jest tylko trasą prowadzącą z punktu A do punktu B.
Współczesnemu czytelnikowi ten sposób podróżowania może wydawać się niemal egzotyczny. Fermor rusza bez telefonu, internetu, nawigacji, aplikacji do rezerwacji noclegów i dokładnego planu. Jest zależny od ludzi, których spotka, pogody, przypadku i własnej umiejętności odnajdywania się w nieznanym miejscu.
To właśnie w tym tkwi jeden z największych uroków jego pisarstwa. Dla Fermora droga nie jest przeszkodą pomiędzy miejscem wyjazdu i celem podróży, lecz najważniejszą częścią doświadczenia. To, co wydarza się po drodze, jest znacznie ważniejsze od samego faktu dotarcia do Konstantynopola.
Ostatnia część literackiej wyprawy trwającej niemal stulecie
„Przerwana droga” ma szczególne znaczenie również dla polskich czytelników, bo dopiero teraz mogą przeczytać całą opowieść Fermora w naszym języku. Od pierwszych kilometrów w Hoek van Holland, przez Europę Środkową i Bałkany, aż po finał podróży w Konstantynopolu i późniejszą wyprawę na Athos, powstaje jedna wielka historia człowieka idącego przez kontynent.
Pierwszy tom powstał wiele dziesięcioleci po samej wyprawie, a trzeci został wydany dopiero po śmierci autora. Polski przekład finału pojawia się ponad dziewięćdziesiąt lat po tym, jak osiemnastoletni Fermor ruszył w drogę. W tym sensie historia jego podróży również odbyła własną długą wędrówkę.
Być może dlatego słowo „droga” jest w tej opowieści tak ważne. Długo szedł do Konstantynopola sam Fermor, ale jeszcze dłużej jego wspomnienie docierało do kolejnych pokoleń czytelników. „Przerwana droga” zamyka dziś tę literacką podróż i pozwala zobaczyć ją jako całość – opowieść o młodości, Europie, pamięci i świecie, który przeminął.
Patrick Leigh Fermor, „Przerwana droga. Od Żelaznych Wrót do góry Athos”, przeł. Ewa Ledóchowicz, Książkowe Klimaty, 2026.
(Smol)