Mieszkańcy gminy Radłów w niedzielę 19 kwietnia zdecydują w referendum, czy burmistrz Mateusz Borowiec pozostanie na stanowisku, czy zostanie odwołany. To pierwsze tego typu głosowanie w regionie tarnowskim w obecnej kadencji samorządu.
Referendum jest efektem inicjatywy mieszkańców, którzy zebrali co najmniej 754 podpisy, czyli wymagane 10 proc. osób uprawnionych do głosowania. W wyborach samorządowych w 2024 roku Borowiec wygrał w drugiej turze, zdobywając 56 proc. głosów i pokonując wieloletniego burmistrza Zbigniewa Mączkę.
Jak informuje Katarzyna Tutaj, komisarz wyborczy w Tarnowie, referendum będzie ważne tylko wtedy, gdy weźmie w nim udział co najmniej 2452 mieszkańców, czyli 3/5 liczby wyborców, którzy uczestniczyli w wyborze burmistrza w 2024 roku. W przeciwnym razie wynik nie będzie wiążący, niezależnie od tego, jak zagłosują mieszkańcy.
Głosowanie odbędzie się w 14 lokalach wyborczych na terenie gminy, czynnych od godziny 7 do 21. Każdy wyborca otrzyma jedną kartę z pytaniem: „Czy jesteś za odwołaniem burmistrza Mateusza Borowca?”, na której będzie mógł zaznaczyć odpowiedź „Tak” lub „Nie”.
Katarzyna Tutaj wyjaśnia, że komisje będą wydawały karty dopiero przy urnie, a nie stemplowały ich wcześniej, jak ma to miejsce w standardowych wyborach. Jak podkreśla, ma to zapobiec nieporozumieniom i usprawnić pracę komisji w dniu głosowania.
Wynik referendum będzie znany prawdopodobnie w nocy z niedzieli na poniedziałek. Najpierw sprawdzona zostanie frekwencja, a dopiero potem policzone głosy.
Inicjatorzy referendum zarzucają burmistrzowi m.in. złe zarządzanie gminą, brak kompetencji i nieskuteczność w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych. W ich ocenie sposób prowadzenia gminy wymaga zmiany.
Koszty organizacji głosowania ponosi gmina. Samo wynagrodzenie członków komisji wyborczych to ponad 60 tysięcy złotych.
Jeżeli mieszkańcy zdecydują o odwołaniu burmistrza, gminę czekają przedterminowe wybory.
(Smol)