Po ośmiu miesiącach rusza proces byłych prezesów Zakładów Mechanicznych

0

Po blisko ośmiu miesiącach opóźnienia przed tarnowskim sądem ma rozpocząć się proces byłych prezesów Zakładów Mechanicznych w Tarnowie – Henryka Łabędzia i Roberta Pacany – oraz byłego prezesa spółki Orlen Oil Janusza F. Mężczyźni są oskarżeni o tzw. płatną protekcję. Nie przyznają się do winy.

Pierwsza rozprawa została wyznaczona na lipiec. To kolejny etap postępowania, które pierwotnie miało ruszyć już w listopadzie ubiegłego roku. Termin został jednak przesunięty z powodu licznych wniosków składanych przez obrońców oskarżonych. Dotyczyły one między innymi wyłączenia jawności procesu oraz zmiany sędziego prowadzącego sprawę.

Ostatecznie do zmiany sędziego nie doszło. Po czterech posiedzeniach wstępnych sąd wyznaczył terminy pierwszych rozpraw. Na trzy pierwsze posiedzenia wezwano oskarżonych oraz ośmioro świadków.

Wciąż nie wiadomo, czy proces będzie jawny

Jedną z nierozstrzygniętych kwestii pozostaje jawność postępowania. Sąd ma zdecydować o tym dopiero podczas pierwszej rozprawy.

Sprawa dotyczy zarzutów związanych z próbami załatwiania pracy. Według prokuratury Henryk Łabędź i Robert Pacana mieli pomóc w zatrudnieniu w Zakładach Mechanicznych znajomego Janusza F. W zamian były prezes Orlen Oil miał podjąć działania zmierzające do zatrudnienia osoby z rodziny Roberta Pacany w Urzędzie Marszałkowskim.

Do zatrudnienia ostatecznie nie doszło

Jak wynika z ustaleń śledczych, żadne z planowanych zatrudnień nie zostało zrealizowane. Mężczyzna, któremu oferowano pracę w Zakładach Mechanicznych, miał zrezygnować po poznaniu wysokości wynagrodzenia. Z kolei osoba z rodziny Roberta Pacany nie przeszła procedury konkursowej na stanowisko w Urzędzie Marszałkowskim.

Prokuratura podkreśla jednak, że dla odpowiedzialności karnej nie ma znaczenia, czy zatrudnienie faktycznie nastąpiło. W ocenie śledczych już sama obietnica lub podejmowanie działań zmierzających do załatwienia pracy może stanowić przestępstwo. Za zarzucane czyny grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Henryk Łabędź po przedstawieniu zarzutów przekonywał, że jedynie przekazał do działu kadr otrzymane CV, co miało być standardową praktyką. Twierdził również, że sprawa ma charakter polityczny i jest próbą uderzenia w działaczy Prawa i Sprawiedliwości.

Wszyscy oskarżeni nie przyznają się do winy.

(Smol)

Share.

Comments are closed.

Exit mobile version