Czy duchowość może być ratunkiem, terapią, modą, a czasem także dobrze opakowanym biznesem? Monika Sobień-Górska w książce „Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem” zabiera czytelników w reporterską podróż po świecie współczesnych poszukiwań sensu, nadziei i wewnętrznego spokoju.
W czasach lęku, zmęczenia i niepewności coraz więcej osób szuka odpowiedzi poza tradycyjnymi instytucjami. Jedni trafiają na terapię, inni do kręgów kobiet, na warsztaty rozwojowe, kursy manifestacji, ustawienia hellingerowskie albo do internetowych przewodników duchowych. Właśnie temu światu przygląda się Monika Sobień-Górska w swojej najnowszej książce „Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem”, wydanej przez Znak Literanova.
Autorka nie opisuje tego z bezpiecznego dystansu. Jak wynika z zapowiedzi wydawniczych, przez rok sama sprawdzała, co kryje się za popularnymi obietnicami szybkiej przemiany życia, odzyskania sprawczości i odnalezienia sensu. Uczestniczyła w spotkaniach, rozmawiała z osobami szukającymi pomocy i z tymi, którzy ją oferują. Interesowało ją nie tylko to, dlaczego ludzie tak chętnie zwracają się ku nowej duchowości, ale również to, kto na tej potrzebie nadziei zarabia. Książka ukazała się 22 kwietnia 2026 roku i liczy ponad 420 stron.
To temat bardzo współczesny. Z jednej strony mamy bowiem realne zmęczenie, samotność, wypalenie i kryzysy psychiczne. Z drugiej – ogromny rynek obietnic: szybkiej ulgi, natychmiastowej zmiany, oczyszczenia, przebudzenia, uzdrowienia relacji czy przyciągnięcia lepszego życia. Sobień-Górska przygląda się miejscu, w którym osobista potrzeba ukojenia spotyka się z marketingiem, mediami społecznościowymi i biznesem opartym na emocjach.
Nie jest to jednak książka pisana wyłącznie przeciwko duchowości. Z zapowiedzi wydawcy wynika, że autorka interesuje się zarówno nadzieją, która może człowieka podtrzymać, jak i tą, która zostaje zamieniona w produkt. Pyta o granicę między pomocą a manipulacją, między autentycznym doświadczeniem a dobrze sprzedaną obietnicą. To właśnie ta niejednoznaczność może być największą siłą książki.
„Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia” można więc czytać jako reportaż o współczesnym głodzie sensu. Ale także jako opowieść o rynku, który bardzo dobrze rozumie nasze lęki. W świecie, w którym wiele osób czuje się przeciążonych, zagubionych i samotnych, potrzeba prostych odpowiedzi staje się wyjątkowo silna. A tam, gdzie pojawia się potrzeba, szybko pojawia się również oferta.
Monika Sobień-Górska nie daje prostych recept. Zamiast tego prowadzi czytelnika przez świat, który wielu zna z Instagrama, podcastów, warsztatów i reklam obiecujących zmianę życia. Pokazuje, że za kolorowymi hasłami o energii, wibracjach, przebaczeniu i sprawczości często stoją bardzo konkretne ludzkie historie: cierpienie, brak poczucia bezpieczeństwa, pragnienie bycia wysłuchanym i nadzieja, że ktoś wreszcie pokaże drogę wyjścia.
To książka dla tych, którzy z ciekawością, ale i ostrożnością patrzą na modę na rozwój duchowy. Dla czytelników reportaży, ale także dla osób zainteresowanych psychologią, społecznymi trendami i tym, jak współczesny człowiek próbuje poradzić sobie z niepokojem. Sobień-Górska stawia pytanie, które zostaje z czytelnikiem na dłużej: czy szukając ukojenia, naprawdę odnajdujemy siebie, czy czasem tylko wchodzimy w kolejny system obietnic?
(Smol)
Książka: „Rok, w którym szukałam sensu i ukojenia. Między wiarą, terapią a biznesem”
Autorka: Monika Sobień-Górska
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 9788384272060
