Była godzina 23.18, poniedziałek 28 sierpnia 1939 roku. Do wybuchu II wojny światowej pozostawały jeszcze ponad trzy doby. W przechowalni bagażu tarnowskiego dworca eksplodowała bomba podłożona przez niemieckiego dywersanta. Zginęli ludzie, którzy czekali na pociągi, wracali z podróży albo po prostu znaleźli się tego wieczoru na dworcu. W Tarnowie do dziś powtarzane są słowa, że to właśnie tutaj wojna zaczęła się wcześniej.
Do eksplozji doszło dokładnie o godz. 23.18. Ładunek wybuchowy pozostawiony w przechowalni bagażu zniszczył część dworca. Runęły fragmenty ścian i stropu, zniszczona została przechowalnia, policyjna wartownia i restauracja. Pod gruzami znaleźli się znajdujący się wewnątrz ludzie.
Oficjalne tarnowskie opracowania podają, że śmierć poniosło 20 osób, a kolejnych 35 zostało rannych. Historyczne źródła nie są jednak w pełni zgodne. Z zachowanych akt sądowych wynika, że zabitych mogło być 22. Pierwszy policyjny meldunek sporządzony po katastrofie mówił natomiast o 14 zabitych i 38 rannych, w tym 15 ciężko rannych. Przedwojenna prasa publikowała jeszcze inne liczby.
Niezależnie od tych rozbieżności tragedia miała konkretne twarze i nazwiska.
Nazwiska ludzi, którzy zginęli
W tarnowskim opracowaniu poświęconym zamachowi wymieniono 16 zidentyfikowanych ofiar:
Bojm Izael Pinkwas
Leibisch Gelernter
Sura Ryn
Stanisław Nalepa
Władysław Wróbel
Stanisław Bejski
Adam Para
Józef Dudek
Władysław Biewiasz
Rozalia Postawa
Józef Ryguła
Stanisława Kołowska
Janina Ziaja
Michał Biernat
Jan Czaja
Władysław Kudela
Ciał czterech kolejnych osób nie udało się zidentyfikować.
To właśnie ta lista znajduje się w tarnowskich opracowaniach dotyczących wydarzeń z 28 sierpnia 1939 roku. W innych źródłach pojawiają się dodatkowe nazwiska i większa liczba zabitych, co pokazuje, że pełnego bilansu tragedii po 87 latach nadal nie da się odtworzyć bez żadnych wątpliwości.
Walizki z materiałem wybuchowym
Bezpośrednim wykonawcą zamachu był Anton Guzy, obywatel polski narodowości niemieckiej, pochodzący z Bielska. Według materiałów historycznych współpracował z niemiecką siatką dywersyjną. 28 sierpnia Guzy otrzymał w Krakowie walizki zawierające materiał wybuchowy. Przywiózł je do Tarnowa i pozostawił w dworcowej przechowalni bagażu. Bomba była wyposażona w mechanizm zegarowy.
O godz. 23.18 nastąpiła eksplozja.
Siła wybuchu zniszczyła pomieszczenie przechowalni oraz znajdujące się obok pomieszczenia dworcowe. Zawaliła się część budynku. Wokół leżeli zabici i ranni. Bilans mógł być jeszcze tragiczniejszy. Pociąg jadący od strony Krakowa miał tego wieczoru opóźnienie. Gdyby przyjechał zgodnie z rozkładem i pasażerowie znaleźli się w chwili eksplozji w budynku lub przy wyjściu na perony, liczba zabitych mogłaby być znacznie większa.
Zamachowiec został zatrzymany
Guzy nie zdążył opuścić Tarnowa przed eksplozją. Po wybuchu został zatrzymany wraz z innymi osobami znajdującymi się w rejonie dworca, ale początkowo policja nie rozpoznała w nim sprawcy i go zwolniła. Niedługo później został zatrzymany ponownie.
Podczas przesłuchania 29 sierpnia przyznał się do udziału w zamachu i opisał sposób jego przygotowania. Według policyjnych materiałów wiedział, że w przewożonych przez niego walizkach znajdują się materiały wybuchowe.
Niemiecki wywiad wojskowy przygotowywał w tym czasie akcje sabotażowe na terenie Polski. Ich celem miały być m.in. dworce kolejowe, mosty, elektrownie oraz inne obiekty mające znaczenie dla funkcjonowania państwa i wojska. Tarnów stał się miejscem jednego z najbardziej krwawych takich ataków.
Trzy dni przed Westerplatte
Oficjalnie przyjmuje się, że II wojna światowa rozpoczęła się 1 września 1939 roku wraz z niemiecką agresją na Polskę. Bomba na tarnowskim dworcu eksplodowała jednak już 28 sierpnia – ponad trzy doby wcześniej. Stąd określenie „Wojna zaczęła się w Tarnowie”, którego w swojej książce użył Roman Szancer (Roman Szydłowski), syn właściciela tarnowskiego młyna Szancera.
W sensie historycznym zamach nie zmienia oczywiście daty rozpoczęcia II wojny światowej. Pokazuje jednak, że niemieckie działania wymierzone przeciwko Polsce rozpoczęły się jeszcze przed oficjalną agresją. Niemiecka dywersja i sabotaż były już wówczas prowadzone na terytorium II Rzeczypospolitej.
Dla Tarnowa ta wojna miała jednak swój tragiczny prolog już wieczorem 28 sierpnia 1939 roku. O godzinie 23.18 na dworcu zginęli ludzie, którzy nie byli żołnierzami na froncie. Byli pasażerami. Czekali na pociąg. Wracali do domu. Ich nazwiska pozostały jednym z najbardziej przejmujących świadectw ostatnich godzin pokoju.
(Smol)