„Klub kawalerów” Och-Teatru w reżyserii Krystyny Jandy został największym zwycięzcą jubileuszowej, 30. edycji Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii TALIA. Spektakl zdobył Grand Prix i Statuetkę Talii, a chwilę później okazało się, że takiego samego zdania jak jurorzy była publiczność. Podczas niedzielnej gali nie zabrakło też humoru – zwłaszcza gdy kolejne nagrody i kwiaty trafiały w ręce Michała Zielińskiego.
Jubileuszowa TALIA dobiegła końca. Od 18 do 27 września tarnowska publiczność oglądała sześć przedstawień konkursowych reprezentujących bardzo różne odmiany komedii, a o nagrodach decydowało jury w składzie Agnieszka Pilaszewska, Patryk Kencki i Bronisław Maj.
Najważniejsza nagroda festiwalu powędrowała do Warszawy. Grand Prix w wysokości 15 tys. zł oraz Statuetkę Talii otrzymał „Klub kawalerów” Michała Bałuckiego w reżyserii Krystyny Jandy, przygotowany przez Och-Teatr. Wybór był jednogłośny, a juror Patryk Kencki tłumaczył po ogłoszeniu werdyktu, że właśnie ten spektakl najlepiej wpisał się w ideę konkursu.
– W naszym odczuciu rzeczywiście „Klub kawalerów” najbardziej wpisywał się w ideę tego konkursu – mówił Kencki. Dodał, że było to wzorcowe wystawienie komedii i dlatego jury nie miało większego problemu z wyłonieniem zwycięzcy. Co istotne, werdykt jurorów pokrył się także z oceną widzów – „Klub kawalerów” zajął pierwsze miejsce również w głosowaniu publiczności.
Zieliński z nagrodą, kwiatami i kartką od Jandy
Krystyny Jandy podczas tarnowskiej gali nie było, dlatego nagrody w imieniu zespołu odbierał Michał Zieliński, który w spektaklu gra Motylińskiego. Aktor sam został jednym z laureatów Talii, ale podczas gali przypadła mu również rola reprezentanta całego „Klubu kawalerów”.
W pewnym momencie przyznał ze sceny, że Krystyna Janda poleciła mu podziękować tarnowskiej publiczności, a to, co miał powiedzieć, ma zapisane na kartce. Problem był dość komediowy – w jednej ręce trzymał już nagrodę, w drugiej kwiaty, a do tego pozostawała jeszcze kartka z podziękowaniami.
Na tym jednak nie koniec. Kiedy okazało się, że „Klub kawalerów” zdobył również Nagrodę Publiczności, do odebrania było kolejne wyróżnienie, a Zieliński żartował wtedy, że właściwie nie wie już, jak zabierze się z tym wszystkim do Warszawy. Ta scena dobrze pasowała do charakteru kończonego właśnie festiwalu komedii i była jednym z bardziej spontanicznych momentów gali.
Jury i publiczność tym razem zgodne
W przypadku „Klubu kawalerów” profesjonalne jury i widzowie wskazali dokładnie ten sam spektakl. Patryk Kencki zwracał uwagę, że taka zgodność wcale nie jest oczywista, bo bywa przecież, że publiczność i osoby zawodowo zajmujące się teatrem zupełnie inaczej oceniają przedstawienia.
Tym razem warszawska inscenizacja Bałuckiego przekonała jednych i drugich. Spektakl Och-Teatru stał się więc bezsprzecznie największym wygranym jubileuszowej edycji – zdobył Grand Prix, Statuetkę Talii i Nagrodę Publiczności, a jego twórcy znaleźli się również wśród laureatów nagród indywidualnych.
Nagrody także dla innych spektakli
Jury nie ograniczyło werdyktu wyłącznie do zdobywcy Grand Prix. Przyznano również nagrody indywidualne za role i elementy realizacji przedstawień, a każda z nich wynosiła 2 tys. zł.
Nagrodzona została m.in. Justyna Kaczmarska za choreografię i ruch sceniczny w tarnowskiej „Prawdzie” Floriana Zellera w reżyserii Tadeusza Łomnickiego. Jury doceniło także scenografię Wojciecha Stefaniaka do „Lady Mayday” Teatru Zagłębia w Sosnowcu, gdzie dwa mieszkania głównej bohaterki, funkcjonujące jednocześnie na scenie, były jednym z najbardziej charakterystycznych elementów przedstawienia.
Wśród wyróżnionych znalazł się również Konrad Czarkowski z Teatru Rampa na Targówku za projekt lalek medialnych w spektaklu „Była sobie Polska”. Lalki i maski odgrywały w tym przedstawieniu istotną rolę, współtworząc groteskowy i momentami kabaretowy obraz polskiej historii.
„Nie mogłem uwierzyć, więc przyjechałem”
Konrad Czarkowski pojawił się osobiście na zakończeniu festiwalu. Opowiadał, że wiadomość o przyznaniu nagrody była dla niego sporym zaskoczeniem i początkowo nie bardzo mógł w nią uwierzyć.
Ostatecznie uznał, że musi przyjechać do Tarnowa i osobiście odebrać wyróżnienie. Jego obecność podczas finału dodała gali bardziej osobistego charakteru, bo nie ograniczyła się ona wyłącznie do odczytania nazwisk i wręczenia statuetek.
Dwa tysiące złotych dla laureata
Przy jubileuszowej, ogólnopolskiej imprezie uwagę zwracała jednak wysokość nagród indywidualnych. Jurorzy wręczali laureatom nagrody po 2 tys. zł, co na tle Grand Prix wynoszącego 15 tys. zł nie jest wysoką kwotą, szczególnie jeśli mówimy o twórcach i aktorach przyjeżdżających do Tarnowa z uznanych teatrów z Warszawy czy Sosnowca.
Temat pojawił się również podczas samego zakończenia. Prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny mówił, że jeżeli organizatorzy chcieliby w kolejnej edycji zwiększyć wysokość festiwalowych nagród, będą musieli mocniej zwrócić się w stronę sponsorów i partnerów wydarzenia.
Była to więc zarazem sugestia, w jakim kierunku może pójść organizacja następnej Talii. Jeśli festiwal chce, obok prestiżu swojej trzydziestoletniej historii, oferować laureatom również bardziej znaczące finansowo wyróżnienia, potrzebne będzie większe wsparcie zewnętrzne.
Agnieszka Pilaszewska: zawsze jest coś do poprawienia
Ciekawie o samym aktorstwie mówiła jurorka Agnieszka Pilaszewska. Podkreślała, że aktor właściwie nigdy nie dochodzi do momentu, w którym może uznać swój poziom za ostatecznie wystarczający, bo w tym zawodzie zawsze pozostaje coś do doskonalenia.
Według niej dotyczy to zarówno kontaktu z widzem, jak i pracy z tekstem, dramatem, komedią czy własnym wnętrzem. Po tegorocznym festiwalu, jak przyznała, artyści nadal mają o czym myśleć i nad czym pracować.
Dziesięć dni z teatrem
W konkursie XXX Talii znalazło się sześć przedstawień: tarnowska „Prawda”, „Lady Mayday” Teatru Zagłębia, „Klub kawalerów” Och-Teatru, „Pułapka” w reżyserii Cezarego Żaka, „Grupa krwi” Teatru Ateneum oraz „Była sobie Polska” Teatru Rampa. Festiwal trwał od 18 do 27 września i przez dziesięć dni łączył konkursowe spektakle z wydarzeniami towarzyszącymi.
Po gali wręczenia nagród publiczność zobaczyła jeszcze finałowe wydarzenie jubileuszowej edycji – „Komedianta” Thomasa Bernharda w wykonaniu Teatru Narodowego w Warszawie, z Jerzym Radziwiłowiczem w roli głównej. Tym przedstawieniem zakończyła się 30. TALIA, która przyniosła wyraźnego zwycięzcę – „Klub kawalerów” zdobył zarówno uznanie jury, jak i publiczności.
A scena z Michałem Zielińskim próbującym pomieścić w rękach kolejne nagrody, kwiaty i kartkę z podziękowaniami była chyba najbardziej naturalnym zakończeniem festiwalu komedii. Po dziesięciu dniach teatralnych emocji jubileuszowa TALIA zeszła ze sceny właśnie w takim tonie – oficjalnie, ale z dużą dawką spontanicznego humoru.
(Smol)