Menu

Inni w Polsce już tak mają

Wegetacyjny kalendarz przyrody podzielony jest na cztery pory roku. W minionych latach zakłócony jest ten regularny cykl. Mamy zbyt wczesną wiosnę, zimę krótką i łagodną, natomiast lato dość długie, gorące.

Jacek Janicki

Taki stan rzeczy u wielu powoduje zadowolenie. Jednak okres upalnego lata jest w rolnictwie wrogiem upraw.

Tak długie lato spowodowało wielki urodzaj owoców, na co ich producenci narzekają, ogłaszając w tym roku tzw. klęskę urodzaju. Narzekanie na urodzaj jak i na nieurodzaj stało się już tradycją, z czym zawsze jest problem.

Jednak przyroda ma swe prawa wegetacyjne i potrafi sama zadbać o swój cykl rozwojowy. Natomiast naszą rolą jest wspomaganie i rozsądne gospodarowanie jej zasobami.

Wiosna i jesień to dwa okresy, które przeznaczone są do naszej ingerencji w przyrodę. Dotyczy to terenów zielonych w miastach.

Między innymi polega to na regularnym koszeniu traw, nasadzaniu drzew oraz właściwej ich pielęgnacji. Nie wystarczy posiać, posadzić i niech sobie rośnie.

Na miejskich osiedlach są nieliczne grupy entuzjastów dbających o wygląd terenu przed blokiem, w którym mieszkają. Są to ludzie, którzy swój czas poświęcają nie tylko sobie, ale i reszcie mieszkańców osiedla.

Każde osiedle ma swą Radę Osiedla, której jednym z celów statutowych jest nie tylko zaprojektowanie i wykonanie parku z betonowymi ścieżkami. Mając dotację z Urzędu Miasta, Rada powinna jakąś drobną kwotą wesprzeć tych mieszkańców, którzy z własnych zasobów pieniężnych kupują rośliny, aby upiększyć otoczenie bloku, a co się z tym wiąże, osiedla. Celem aktywizacji mieszkańców, (który to slogan od lat wypowiadają poszczególne władze), nie czekając na wygranie budżetu obywatelskiego, można by ogłosić osiedlowy mini konkurs na najładniej zadbany teren wokół bloku.

Najbardziej pilną sprawą na osiedlu jest zadbanie o posadzone drzewa i krzewy. Dotychczasowa pielęgnacja polega głównie na ucinaniu wierzchołków brzóz.

Natomiast drzewa iglaste rosną sobie same. Któregoś roku obcięto im dolne gałęzie. Jednak przed blokiem o feralnym numerze 17 stanowi to problem nie do pokonania. Niektóre iglaki już mają suche gałęzie i nie dlatego, że była susza!

Może coś się zmieni, gdyż nagle po tych kilkudziesięciu latach istnienia bloku na drzwiach wejściowych ukazała się notatka, aby mieszkańcy wyrazili zgodę (lub nie) na wycięcie dwóch uschniętych drzewek, w tym jednej uschniętej czeremchy.

Czeremcha rosnąca przed blokiem nie jest jeszcze uschnięta, lecz poszkodowana przez wichurę i wymaga odpowiedniej, fachowej pomocy. Drzewa o tej nazwie występują w literaturze obok wierzb jako drzewa typowo polskie.

Jedynym rozsądnym (moim zdaniem) wyjściem z tej sprawy jest zatrudnienie ogrodnika lub zlecanie, według potrzeb, specjalistycznym firmom pielęgnację osiedlowych terenów zielonych.

Inni w Polsce już tak mają. Dlaczego u nas się nie da?

Fot. Jadwiga Janicka

Dodaj komentarz

Możesz użyć znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>