Menu

Powiedziałam sobie: teraz albo nigdy

Rozmowa z Magdaleną Marszałek, kandydatem na burmistrza Tuchowa, byłą skarbnik gminy

 

Dlaczego zdecydowała się Pani kandydować na stanowisko burmistrza?

Przez jedenaście lat pracowałam w Urzędzie Miejskim jako skarbnik i wraz ze ścisłym kierownictwem zarządzałam całym budżetem gminy. Współpracowałam ze wszystkimi jednostkami gminnymi, ze szkołami, Domem Kultury. Miałam to szczęście, że trafiłam na najlepszy okres w tuchowskiej gminie. W tych jedenastu latach, które dane było mi pracować w urzędzie, gmina Tuchów rozwijała się jak nigdy wcześniej.

Ściągnęliśmy do Tuchowa najwięcej unijnych pieniędzy, wyremontowaliśmy wszystkie budynki użyteczności publicznej, a także wszystkie poddaliśmy termomodernizacji: szkoły, przedszkola, Dom Kultury. To duże obiekty, które mocno zanieczyszczały środowisko naturalne zanim nie zostały poddane termomodernizacji i wymianie starej instalacji grzewczej na ekologiczną.

Zanieczyszczenie środowiska i smog unoszący się w zimie nad miastem to teraz gorący temat w Tuchowie. A warto pamiętać, że to właśnie gmina rozpoczęła rozwiązywanie tego problemu poprzez wymianę kopcących kotłów grzewczych na ekologiczne w największych budynkach takich właśnie jak szkoły czy Dom Kultury.

W czasie, gdy pracowałam w tuchowskim samorządzie, w Tuchowie uruchomiliśmy strefę aktywności gospodarczej, powstało kilka hal sportowych, a także przeprowadziliśmy wiele inwestycji drogowych i chodników, o których być może nie było tak głośno, ale warto o nich pamiętać.

Tuchów był więc w pełnym pędzie inwestycyjnym. Gdy nastała kadencja nowego burmistrza Adama Drogosia, ten rozwój został zahamowany. To bardzo przykre, że tak się stało, tym bardziej, że wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej.

W sytuacji marazmu i zahamowania rozwoju miasta i gminy, po tylu latach pracy w urzędzie, zdecydowałam, że jestem w stanie poprowadzić gminę tak, aby wróciła na dawne tory i znowu zaczęła się rozwijać. Znam gminę od podszewki, mam dobry plan na przyszłość więc uważam, że moim obowiązkiem jest spróbować swoich sił na stanowisku burmistrza.

Długo się Pani zastanawiała zanim zdecydowała się na kandydowanie?

Na pewno nie była to łatwa decyzja. Ale ostatecznie stwierdziłam, że to jest właśnie ten jedyny niepowtarzalny moment, kiedy mogę wystartować i powalczyć o fotel włodarza miasta i gminy.

Za pięć lat, w kolejnej kadencji, już bym się na ten krok nie zdecydowała. Więc powiedziałam sobie: teraz albo nigdy.

Na moją decyzję złożyła się ta cała smutna sytuacja związana z zahamowaniem rozwoju naszej gminy, jak też to, że cały czas jestem jeszcze świeżo po odejściu z urzędu, mam ciągle ambicje i chęć pokierować gminą. Nie wiem, czy za pięć lat po prostu chciałoby mi się jeszcze wystartować w wyścigu o stanowisko burmistrza. Teraz jestem na to gotowa.

Jakie były najbardziej jaskrawe przykłady niemocy inwestycyjnej władz Tuchowa podczas kończącej się kadencji? Mówiło się dużo i pisało o remoncie zabytkowego budynku Sokoła, gdzie poprzedni burmistrz Mariusz Ryś wielokrotnie starał się o dotację, a obecny Adam Drogoś stwierdził, że remontu nie będzie. Zmienił zdanie dopiero pod naciskiem opinii publicznej.

Remont „Sokoła” to był taki ewidentny przykład. Burmistrz Mariusz Ryś walczył o te pieniądze przez wiele lat. Próby ich pozyskania były ponawiane kilka razy, nie mówiąc o tym, że spore pieniądze trzeba było wydać na przygotowanie dokumentacji remontu. Dodajmy, że budynek Sokoła to perełka architektury miejskiej, wizytówka Tuchowa.

Burmistrz Drogoś zdecydował natomiast, że dotacji na remont „Sokoła” nie będzie pobierał. Oświadczył tak w momencie, gdy została już ona w zasadzie przyznana. Ta informacja to był szok nie tylko dla mnie, ale również dla większości mieszkańców Tuchowa. Przez te wszystkie lata bardzo ciężko trzeba było pracować na każdą złotówkę z dotacji, a tu burmistrz uznał, że pieniądze z dotacji nie są potrzebne – „wystarczy wymienić blachę na wieżyczkach…”

To tyle o „Sokole”, ale było jeszcze chyba coś gorszego. Co takiego? Już tłumaczę. Gmina Tuchów ma budżet sięgający blisko 70 mln zł. Żeby sprawnie zarządzać takim budżetem trzeba podejmować twarde decyzje. Trzeba na bieżąco go analizować i być zdecydowanym w swoich postanowieniach. Tego zabrakło w tej kadencji. Uważam, że teraz jest ostatni moment, aby to wszystko odwrócić.

Dlaczego Tuchowianie powinni zagłosować właśnie na Panią w wyborach 21 października?

Na pewno nie tylko dlatego, że jestem kobietą. To akurat nie powinno mieć żadnego znaczenia dla decyzji wyborczych mieszkańców.

Moim atutem jest wieloletnie doświadczenie w pracy w urzędzie. I nie na zwykłym urzędniczym stanowisku, ale w ścisłym kierownictwie. To ja tworzyłam budżety gminy podczas poprzednich kadencji. Pilnowałam ich wykonania i mam wystarczającą znajomość kwestii budżetowych.

Uważam, że do Urzędu Miejskiego powinien trafić na fotel burmistrza kandydat, który zna się na rzeczy. Nie ma bowiem czasu na uczenie się kierowania urzędem i gminą. Dlaczego?

Mamy już prawie 2019 rok, a koniec perspektywy unijnej to 2020 rok. Aby pozyskać jakiekolwiek pieniądze z unijnego budżetu, burmistrz musi bardzo szybko podejmować decyzje – trzeba najpierw przygotować wnioski, a potem startować w konkursach.

Każdy kandydat, który wkracza dziś do urzędu bez doświadczenia może tylko przeszkodzić w procesie pozyskiwania unijnych pieniędzy, bo opóźni czas ich pozyskania. Tak jak mówię, nie ma czasu na naukę. Powinni się więc w wyborach liczyć kandydaci z doświadczeniem. Ja się do nich zaliczam.

Nie chcę oczywiście dyskredytować żadnego z kandydatów. Ale budżet to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie. Trzeba mieć wiedzę i doświadczenie, aby szybko go ogarnąć, naprawić to co nie poszło tak jak powinno, znaleźć pieniądze na udział własny i pieniądze na nowe projekty oraz przygotowanie wniosków o kolejne pieniądze.

Powrócę jednak do kwestii, czy mieszkańcy Tuchowa zagłosują na kobietę? Jakie sygnały docierają do Pani?

Sygnały docierają bardzo pozytywne. Ludzie, którzy mnie znają i zetknęli się ze mną, współpracowali ze mną, wiedzą przede wszystkim to, że mam doświadczenie i wiedzę. Wiem jak poruszać się w meandrach urzędu i skomplikowanych procedurach budżetowych.

To, że kobieta kandyduje na fotel burmistrza Tuchowa to jest oczywiście jakaś nowość, ale nie będzie miało decydującego wpływu na wynik wyborczy. Tak uważam.

Jakie będą Pani pierwsze działania, gdy zasiądzie Pani w fotelu burmistrza Tuchowa?

Najważniejszą rzeczą będzie zapoznać się z faktyczną sytuacją finansową gminy. Nie tą, która jest przekazywana oficjalnie, albo można wyczytać ją z dostępnych dokumentów. Musi powstać rzetelna ocena finansów i budżetu gminy na tym etapie. Taką analizę szybko przeprowadzę, bo znam się na tym.

Pracowałam na wszystkich systemach finansowych i potrafię samodzielnie prześwietlić każdą złotówkę w budżecie. Więc pierwsze tygodnie spędzę na tym, aby podpiąć się do systemów i sprawdzić, co w budżecie „piszczy”.

W budżecie Tuchowa może być ukryty przysłowiowy trup w szafie?

Podejrzewam, że takim trupem jest projekt „Skałka”, który ma być dofinansowany z pieniędzy unijnych. Tuchowianie mocno liczą na jego zrealizowanie. Ja też na to liczę. Tak naprawdę byłby to jedyny duży projekt unijny, który w tej kadencji udało by się zrealizować. „Trupem w szafie” mogą się jednak okazać koszty.

W czym jest problem ze „Skałką”?

Informacja o tym, że dotacja została przyznana na realizację „Skałki” została ogłoszona na tuchowskim portalu miejskim już w lutym. Do dziś jednak nie ma informacji o realizacji. Czas płynie i jest już niemal pewne, że przetarg zostanie rozstrzygnięty dopiero w przyszłej kadencji.

Burmistrz kolejnej kadencji, być może nowy a być może ten sam, będzie więc musiał się zmierzyć z bardzo trudnym tematem w pierwszych dniach swojego urzędowania. Chodzi o koszty realizacji tego projektu.

Wiemy jak bardzo galopują koszty inwestycji i koszty pracy. A kosztorys „Skałki” był wykonywany kilka lat temu. Może się okazać, że do „Skałki” trzeba będzie bardzo dużo dopłacić. Według mnie największym wyzwaniem dla nowego burmistrza będzie zabezpieczenie pieniędzy w przypadku zwiększonych kosztów tej inwestycji.

Czym obecnie zajmuje się Magdalena Marszałek zawodowo? Kim jest prywatnie? Proszę uchylić rąbka tajemnicy.

Prowadzę własne biuro rachunkowe. Otwarłam je w ubiegłym roku. Biuro bardzo dobrze się rozwija. W ciągu roku utworzyłam już jeden etat, zastanawiam się nad następnym.

Oprócz tego zajmuję się realizacją projektów unijnych dla przedsiębiorców i dla stowarzyszeń. Szczególnie ta ostatnia działka mojej działalności jest interesująca i przynosi wiele satysfakcji. Ciągle poznaję nowych ludzi, mierzę się z nowymi dziedzinami. I mam okazję współpracować ze stowarzyszeniami, a tam gromadzi się wielu wartościowych ludzi, którzy angażują się i wykonują wiele pożytecznej pracy na rzecz społeczności lokalnej. Uważam, że wato wspierać stowarzyszenia i współpracować z nimi.

Poza sferę zawodową? Mam rodzinę, męża i dwójkę dzieci. Lubię podróżować po świecie. Moją pasją są podróże motocyklowe po Europie, chociaż mam na nie coraz mniej czasu. Wspólnie z mężem zwiedziliśmy w ten sposób całe Bałkany. Co roku staramy się wygospodarować tydzień lub dwa tygodnie, aby taką długą wyprawę motocyklową odbyć.

Dwa lata temu nie było Pani żal rozstać się z Urzędem Miejskim po 11 latach, które Pani tam przepracowała?

Ciężko było podjąć tę decyzję, dojrzeć do niej i ostatecznie zdecydować o odejściu. To był rzeczywiście najtrudniejszy moment.

Doszłam wtedy jednak do wniosku, że w urzędzie zrobiłam wszystko co mogłam i czas iść swoją ścieżką, w inną stronę. Do dziś natomiast mam kontakt z większością osób z tuchowskiego magistratu. Zawsze pomagam, jeśli ktoś z urzędu potrzebuje takiej pomocy. Tego więc co najlepsze, czyli kontaktu z ludźmi – nie utraciłam. Poszłam za to swoją ścieżką i z perspektywy czasu widzę, że to była najlepsza z możliwych wtedy decyzji.

To teraz nie będzie Pani żal rozstawać się z nowo założonym, dobrze prosperującym biurem rachunkowym, aby znowu wrócić do magistratu?

Na pewno biuro będzie dalej istniało, poprowadzi je po prostu ktoś inny. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że spora grupa klientów, która korzysta z naszych usług księgowych zostałaby na lodzie. Ci ludzie mi zaufali i nie mogę zostawić ich z problemem. Tym bardziej, że znaleźć dziś dobre biuro rachunkowe nie jest łatwo.

W jakim kierunku powinien iść Tuchów w ciągu najbliższej kadencji, a będzie to, jak wiemy, kadencja pięcioletnia?

Gmina musi wykorzystać wszystkie możliwe źródła finansowania, aby zrobić za te pieniądze tyle inwestycji, ile tylko się da.

Według mnie i wielu mieszkańców Tuchowa i okolic, gmina powinna nastawić się w dużej mierze na rozwój turystyki, rekreację i tworzenie warunków do aktywnego spędzania wolnego czasu. Dziś widzimy jak bardzo w tym kierunku rozwinęły się Ciężkowice. Za kilka lat będzie nam je bardzo trudno dogonić pod tym względem, choć to przecież Tuchów był zawsze liderem na Pogórzu. Dziś mamy zaś bardzo dużo do nadrobienia.

W samym Tuchowie jest bardzo mało miejsc rekreacji, w których można spędzać wolny czas, na przykład z dziećmi czy też miejsc, gdzie mogliby się spotykać seniorzy. Uważam, że jest to obecnie jeden z głównych mankamentów Tuchowa.

Oczywiście bardzo ważna jest ochrona jakości powietrza. Mam tu na myśli wsparcie mieszkańców w pozyskiwaniu pieniędzy na ten cel. Zostały uruchomione specjalne programy, gdzie mieszkańcy mogą pozyskać takie pieniądze, ale gmina również może służyć im wsparciem w tej materii.

Jest też jeszcze jeden trudny temat, którego nigdy nie udało się podjąć a mianowicie termomodernizacja bloków mieszkalnych. Na ulicy Reymonta mamy bloki częściowo wykupione przez mieszkańców. Działają tam wspólnoty mieszkaniowe, gmina w niewielkim stopniu zarządza tymi budynkami.

Ludzie zostali jednak z problemem, bo we własnym zakresie trudno im dokonać termomodernizacji bloku. Mieszkańców samych nie stać na to, aby cały blok ocieplić z własnych pieniędzy. Nie każdy z mieszkańców chce też brać udział w takiej inwestycji. Wystarczy, że jedna, dwie osoby się wyłamią i już termomodernizacja może nie dojść do skutku.

A gminie, jako wielkiej instytucji, łatwiej przeprowadzić dużą inwestycję. Trzeba więc załatwić w najbliższej kadencji tę bardzo ważną kwestię, jaką jest termomodernizacja bloków. Należy albo wesprzeć mieszkańców, albo razem z nimi załatwić ten problem.

I jeszcze jedna rzecz, najważniejsza, na której nie skupiali się moi poprzednicy. Dla nich najważniejsze były inwestycje, aby jak najwięcej wybudować i pozostawić po sobie trwały ślad. A zaniedbaną sferą byli ludzie. Chodzi mi tu głównie o stowarzyszenia i seniorów.

Stowarzyszenia były zawsze traktowane po macoszemu. Stanowiły raczej kłopot dla gminy niż były partnerem do rozmów. A ja uważam, że właśnie tu jest bardzo duży potencjał dla gminy, który powinniśmy zagospodarować. Gmina powinna budować współpracę ze stowarzyszeniami i służyć im.

Jeśli chodzi o seniorów, to już od kilku lat jest przygotowany projekt skierowany do tej grupy wiekowej. Chodzi o wspólne spotkania, wyjazdy studyjne, stworzenie strategii dla seniorów, w której znajdzie się odpowiedź na pytanie, jak tuchowscy seniorzy mają spędzać wolny czas i co jest im najbardziej potrzebne, aby się im dobrze żyło.

Moim marzeniem jest stworzenie w Tuchowie Klubu Seniora. Wiem, że takie kluby istnieją w sąsiednich gminach. W tych klubach seniorzy spotykają się, spędzają wolny czas, wspólnie realizują swoje pasje.

Brak współpracy ze stowarzyszeniami i propozycji dla seniorów to dwie poważne bolączki naszej gminy, którymi również chciałabym się zająć.

Dziękuję za rozmowę.

Tekst ukazał się w tygodniku Miasto i Ludzie.

Dodaj komentarz

Możesz użyć znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>