Menu

Dąbrowa Tarnowska przestała się rozwijać

Rozmowa z Markiem Minorczykiem, przez wiele lat wiceburmistrzem miasta, obecnie kandydatem na burmistrza Dąbrowy Tarnowskiej

 Dlaczego kandyduje Pan w wyścigu do fotela burmistrza Dąbrowy Tarnowskiej?

Przez ostatnie cztery lata obserwowałem to co działo się w gminie z boku.  Nie zabierałem głosu w sprawach publicznych dotyczących Dąbrowy Tarnowskiej. Nie chciałem, aby ludzie postrzegali mnie jako krytykanta i brali za takiego, któremu zależy na przeszkadzaniu nowemu burmistrzowi Krzysztofowi Kaczmarskiemu, dlatego nie angażowałem się też w żadne działania.

Teraz myślę, że nastąpił czas podsumowania czteroletniej kadencji obecnego burmistrza. Ocena, jego dokonań delikatnie mówiąc, nie wypadła dla niego najlepiej. W mojej ocenie Gmina Dąbrowa Tarnowska przez te cztery lata przestała się rozwijać. Brak jest nowych inwestycji, które powodowałyby rozwój i zmianę wizerunku gminy. Brak jest także koncepcji, w jakim kierunku gmina ma się rozwijać.

Niepokojące jest, że przygotowanie projektów unijnych i pozyskanie na nie środków, na duże projekty infrastrukturalne, jest złe. W poprzednich kadencjach nie zdarzyło się, aby jakikolwiek wniosek o pieniądze unijne został odrzucony na etapie formalnym. W tej kadencji tych wniosków było naprawdę dużo.

Przykłady? Zacznijmy od Centrum Kulturalno-Społecznego wsi Nieczajna Górna, poprzez projekt na rewitalizację dąbrowskiego Rynku, rewitalizację terenu kotłowni w Dąbrowie oraz placu targowego i garaży na Osiedlu Westerplatte, a na Specjalnej Strefie Ekonomicznej skończywszy. Te wszystkie wnioski zostały ocenione negatywnie. A stało się tak dlatego, że zostały po prostu źle przygotowane.

Jeśli chodzi o ich przygotowanie i zawartość merytoryczną to nie uniknięto poważnych błędów. Było tam bardzo dużo sprzecznych ze sobą elementów, nie mówiąc już o kwestiach finansowych, które bardzo trudno było udokumentować, dlaczego akurat tak jest to przygotowane.

Zdarzało się też, że na wezwanie marszałka województwa o wyjaśnienie niektórych zapisów autorzy wniosku wycofywali się z części pomysłów lub je zmieniali. Słynna jest sprawa modernizacji Rynku w Dąbrowie Tarnowskiej. Najpierw była zaplanowana fontanna multimedialna. Natomiast na którymś etapie składania wyjaśnień pojawił się pomysł ustawienia na Rynku rzeźby nosiwody. A nosiwoda ma się przecież nijak do multimedialnej fontanny. Pomysł ustawienia na płycie Rynku rzeźby nosiwody to zresztą pomysł z ubiegłej kadencji. To jednak nie jest zupełnie istotne.

Najbardziej boli to, że te wnioski w ogóle nie mają szansy już być procedowane, przepadły i nie będzie pieniędzy na ich realizację, przez to, że ktoś tak niefrasobliwie je przygotował. Nie wezmą już udziału w postępowaniu na żadnym jego etapie. Te tematy zostały po prostu zepsute przez burmistrza i jego obecną ekipę.

To wszystko w dużym stopniu skłoniło nie tylko mnie, ale także dużą grupę mieszkańców z gminy Dąbrowa Tarnowska, do wystartowania w wyborach. Chcemy, aby miasto i gmina znowu się rozwijały. Planujemy zmieniać rzeczywistość, żeby nie kończyło się tylko na deklaracjach, z których nic potem nie wynika.

Już na samo przygotowanie projektów poszło sporo pieniędzy. Pewnie trzeba będzie, niestety, wydać kolejne, aby to wszystko poprawiać i w przyszłości szukać innych źródeł finansowania.

Kto jest w Pana komitecie wyborczym wyborców?

Będę startował z Komitetu Wyborczego Wyborców Wspólnota Samorządu Powiśla Dąbrowskiego. Ten Komitet działał już w wyborach 2010 i 2014 r. Komitet tworzą ludzie, którym zależy na zmianach i na rozwoju Dąbrowy Tarnowskiej. Poproszono mnie o to, czy nie chciałbym się mocniej zaangażować i pokierować całą grupą. Wyraziłem na to zgodę.

Zgodziłem się na to, aby wziąć na siebie odpowiedzialność jej poprowadzenia i wziąć na siebie ciężar spraw organizacyjnych. Chcę wraz z Komitetem osiągnąć wymierny efekt, aby Dąbrowa Tarnowska znów mogła zacząć się rozwijać dzięki pozyskiwanym pieniądzom z zewnątrz.

W naszym komitecie jest dwóch równorzędnych liderów. Były burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej Stanisław Początek, który kandyduje do Rady Powiatu oraz ja. Zarejestrowaliśmy wszystkie listy z kandydatami zarówno do Rady Miejskiej, jak też do Rady Powiatu.

W skład naszej grupy wchodzą osoby z dużym doświadczeniem w pracy zawodowej, zarówno samorządowej, oświatowej, czy administracji różnego typu. Mamy też u siebie dużo młodych ludzi, którzy są pełni zapału i mają dużo ciekawych pomysłów. To oni akcentują mocno część społeczną naszego programu.

Obecna polityka społeczna w gminie jest dobra?

Od 2015 r. są nowe rządowe programy służące do rozwiązywania przez samorządy takich spraw jak: tworzenie żłobków, program Senior+. Samorządy mogły się starać o fundusze na te cele.

Już w 2015 r. Gmina Dąbrowa Tarnowska miała zapewnioną przez ówczesne Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, sporą dotację bo wynoszącą ponad 2,5 mln zł. Warunkiem jej otrzymania było utworzenie żłobka do końca 2015 r. Samorząd gminny przystąpił do tego programu i opracował projekt żłobka na 90 miejsc przy Przedszkolu Nr 1. Wydano na ten projekt ponad 80 tys. zł, ale budowy nie rozpoczęto i o fundusze nie wystąpiono. Wielka szkoda, bo w kraju wiele gmin zdążyło to zrobić a burmistrz Dąbrowy – nie.

W 2016 r. chcąc pokazać, że żłobek w Dąbrowie będzie, wymyślono produkt zastępczy czyli żłobek na 19 miejsc w budynku Szkoły Podstawowej Nr 1. Ta lokalizacja okazała się niefortunna i nie na miarę 21-tysięcznej gminy.

Lokalizacja żłobka w Szkole Podstawowej nr 1 spowodowała też zabranie pomieszczeń lekcyjnych. Nauka w szkole odbywa się teraz przez to na drugą zmianę. Burmistrz deklaruje, że będzie co prawda odbywała się na drugą zmianę jedynie przez pół roku, ale jak znam życie, to taka sytuacja potrwa do końca roku szkolnego.

Powiedzmy też, że samo utworzenie żłobka uśpiło czujność obecnych włodarzy gminy. Doszli do wniosku, iż jak żłobek jest to nie trzeba już się nim zajmować i dbać o jego rozwój. Okazuje się jednak, że trzeba. Nie wiem dlaczego w 2017 roku nie został złożony wniosek dotyczący bieżącego dofinansowania funkcjonowania żłobka. Przepadło kilkadziesiąt tysięcy złotych, które żłobek mógł zagospodarować i podnieść standard świadczonych usług.

Zupełnie nie rozumiem też, dlaczego – skoro w Szkole Podstawowej nr 1 jest kuchnia, posiłki dla dzieci w żłobku nie są przygotowywane na miejscu, ale od początku kupuje się je od firm zewnętrznych. Jak dopuszcza do takiej sytuacji Sanepid? Ja nie wyobrażam sobie, że ktoś z zewnątrz gotuje ekstra dla dzieci ze żłobka. Pytam, czy te posiłki odpowiadają normom żywieniowym maluchów? Może jestem tu zbyt uszczypliwy, ale wydaje mi się, że temat karmienia w żłobku został zbagatelizowany.

I jeszcze proszę mi odpowiedzieć na pytanie: jeśli okaże się, że jest większe zapotrzebowanie na miejsca w żłobku, to trzeba będzie utworzyć kolejny żłobek? Czy powstanie wtedy druga tego typu placówka, czy trzeba będzie w nowe miejsce przenieść istniejącą? Czy będzie dwóch kierowników żłobków, czy wystarczy jeden? Nie bardzo to wszystko organizacyjnie zostało przygotowane.

Co zaproponowałby Pan jeśli chodzi o sprawy społeczne?

Jest duże zapotrzebowanie od młodych matek odnośnie utworzenia klubu sensorycznego dla małych dzieci. Tego typu kluby funkcjonują w Tarnowie i mnie się ten pomysł bardzo podoba. Warto go promować. Myślałem, aby zrealizować go również w Dąbrowie Tarnowskiej.

Dzięki tego typu klubom dzieciaki lepiej rozwijają się, bo przebywają w grupach. Nawiązują nowe relacje, uczą się poznawać smakiem, dotykiem, kolorem. To pozytywie wpływa na ich rozwój. Wiem, że są opinie zwłaszcza wśród starszych ludzi, że to nie jest tak ważny temat. Ale moim zdaniem jest i warto mieć te kwestie na uwadze.

Jest jeszcze jeden pomysł, aby stworzyć na bazie dąbrowskiej pływalni grupy, które będą zajmowały się rehabilitacją dąbrowian w wodzie. To wiąże się ze zdrowiem wszystkich mieszkańców. Dzięki tym grupom istniałaby możliwość wspólnej rehabilitacji. Na miejscu zatrudnieni zostaliby instruktorzy, którzy by się tym zajmowali.

Lekarze zachęcają do rehabilitacji w wodzie. A schorzenia kręgosłupa dotykają nawet dzieciaki. Aktywność w wodzie wzmacnia układ mięśniowy kręgosłupa. Nawet jeśli lekarz zaleci wizyty na basenie to tylko pojedyncze osoby chodzą na tego typu zajęcia. Warto zachęcić wszystkich do tego typu zajęć w grupach.

Zajęcia rehabilitacyjne będą z pewnością bezpieczne, w wodzie nie czyhają na nas praktycznie żadne niebezpieczeństwa. Chciałbym, wdrożyć w życie tę inicjatywę. Uważam, że jest to temat ważny dla osób, u których stwierdzono tego typu schorzenia. Niekoniecznie przecież trzeba jeździć do sanatoriów, aby skorzystać z takich zajęć. Gmina mogłaby dopłacać do nich.

Jak wyglądają w gminie sprawy gospodarcze po ostatnich czterech latach?

To też jest jeden z powodów, dlaczego zdecydowałem się startować na burmistrza w tych wyborach. Między innymi myślę tu o Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Morzychnie, która stała się zaprzepaszczoną szansą. Nie muszę dodawać, że wniosek o pieniądze na uzbrojenie tej strefy został w tej kadencji odrzucony już na etapie formalnym…

Nie wiem jaka obowiązywała polityka gospodarcza obecnego burmistrza, ale jej efektów tu w ogóle nie widzę. Chyba, że efektem jest nowy baner reklamujący strefę gospodarczą umieszczony przy drodze krajowej nr 73 w Żelazówce. Ale chyba to nie jest zbyt duży sukces. W każdym razie w strefie aktywności gospodarczej nie ma żadnej firmy…

Była  firma, którą sprowadził do strefy do Morzychny jeszcze burmistrz Stanisław Początek. Była wtedy szansa na rozwój strefy. Bo wiadomo, że największym problemem jest sprowadzenie kilku pierwszych inwestorów. Potem idzie już z górki.

Trzeba jednak tym firmom zapewnić podstawową infrastrukturę, dostęp do mediów, dostęp do drogi, a tego po prostu nie zrobiono. Obecny burmistrz przez cztery lata zaprzepaścił dużą szansę, aby stworzyć miejsce, gdzie pojawią się inwestorzy, zaczną tu zatrudniać ludzi, wpłyną dodatkowe pieniądze z podatków do gminy.

Nawet opłaciłoby się zwolnić na jakiś czas firmy z podatków, aby kiedyś te pieniądze zaczęły do gminy wpływać. A jest to także część podatków tzw. pośrednich m.in. z wynagrodzeń pracowniczych. Tego po prostu nie osiągnięto i nie zostało zrealizowane.

Co z układem komunikacyjnym Dąbrowy Tarnowskiej? Plac budowy słynnej już obwodnicy miasta zarósł trawą…

Kwestie komunikacyjne wymagają poprawy, bo chodzi przecież o bezpieczeństwo i komfort życia mieszkańców. Co do obwodnicy to podobno ma teraz nastąpić przyspieszenie w jej realizacji, bo zbliżają się kolejne wybory. Oby nie skończyło się na kolejnej fotografii burmistrza przy podpisywaniu kolejnej umowy na wykonanie robót. Nie chciałbym doczekać takiej chwili. Tak więc na razie obwodnica jest w zawieszeniu, postęp prac jest mizerny, a w jej wybudowanie mieszkańcy uwierzą, gdy odbędzie się uroczyste przecięcie wstęgi.

Jeśli chodzi o tematy komunikacyjne to jest inny ważny temat, a mianowicie chodzi o dobre skomunikowanie Dąbrowy Tarnowskiej z gminą Radgoszcz w stronę Tarnowa i Krakowa. Obecnie ruch samochodów przetacza się przez Rynek. Droga powiatowa od strony Radgoszczy biegnie ulicą Jagiellońską, Rynek, Piłsudskiego. Również od strony Szczucina ruch kołowy odbywa się w stronę Radgoszczy – przez Rynek i potem ulicą Jagiellońską. Musimy więc nastawić się na takie rozwiązanie, aby ten ruch z centrum miasta wyprowadzić.

Dlatego trzeba planistycznie przygotować, a potem starać się o pozyskanie pieniędzy na budowę wschodniej obwodnicy miasta. Obwodnica wschodnia połączyłaby ulicę Jagiellońską z drogą krajową Nr 73 w rejonie włączenia do obwodnicy w Gruszowie Małym. To wyprowadziłoby ruch ciężarowy z centrum miasta. Trzeba już zacząć nad tym pomysłem pracować, tym bardziej, że zrealizowanie tej inwestycji nie odbędzie się szybko. Sporo czasu zabiorą już same zmiany planistyczne, które trzeba będzie przeprowadzić.

Dziękuję za rozmowę.

Tekst i fot. (MiL)

Tekst rozmowy ukazał się w gazecie Miasto i Ludzie.

Dodaj komentarz

Możesz użyć znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>