Menu

A kim był Twój przyjaciel z szafy

Rudger czuł się mniej więcej tak, jakby po całym dniu spędzonym w czarno-białym francuskim filmie przeniósł się teraz do kolorowej kreskówki. Jaskrawy dinozaur nie był tu jedyną ciekawostką. 

Na środku biblioteki, gdzie zamiast regałów stały krzesła i stoły, zebrała się grupa ludzi. Rudger nazwał ich „ludźmi”, lecz celowo pominął określenie „żywi”. W bibliotece było mnóstwo wymyślonych osób. Jedni wyglądali jak zwykłe dzieci — tak jak on sam — a inni zupełnie inaczej. Był tu pluszowy miś wielkości dorosłego człowieka, klaun i mężczyzna przypominający starego nauczyciela — chudy, blady i surowy. W powietrzu unosiła się barwna łatka koloru letniego nieba, a niedaleko niej jakiś karzełek chował się za plecami innego krasnoludka, który z kolei usiłował ukryć się za tym pierwszym. Na jednym z krzeseł leżała szmaciana lalka (Rudger później dowiedział się, że tę lalkę zgubiło w bibliotece jakieś dziecko). Nawet gramofon, z którego dobiegały dźwięki muzyki, był wymyśloną osobą. Miał krótkie rączki i nóżki, a jego oczy wirowały na płycie i mrugały za każdym razem, gdy przemykały pod igłą. Kiedy gramofon zobaczył Rudgera, muzyka nagle umilkła. Gramofon zakaszlał uprzejmie, uniósł igłę i znów zamrugał. (fragment książki w przekładzie Marii Jaszczurowskiej, il. Emily Gravett)

Możesz wszystko, co tylko sobie wyobrazisz! Pełna urzekających ilustracji Emily Gravett książka A. F. Harrolda dziecięcym czytelnikom przypomni o tym już 18 kwietnia, a dorosłym pomoże odblokować być może nieco nieco zardzewiałe zębatki fantazji… Miło będzie przypomnieć sobie imię własnego wymyślonego przyjaciela z czasów dzieciństwa.

Dorośli nie widzą wszystkiego. Nie zawsze.
A jeśli już, to tylko na chwilę.

— Wytłumaczę ci, jak to działa. Niektóre dzieci mają ogromną wyobraźnię i wymyślają takich jak my. Jak nas sobie wymyślą, przez jakiś czas jesteśmy dla nich najlepszymi przyjaciółmi. Wszystko jest pięknie, ładnie, ale potem dzieci dorastają, tracą zainteresowanie nami i zapominają. Wtedy właśnie zaczynamy blednąć. Zwykle to koniec — wypełniliśmy zadanie, więc czas zamienić się we mgłę i odpłynąć na wietrze. Ale jeśli uda nam się znaleźć wymyślonego przyjaciela, zanim zniknie, albo jeśli zauważy go jeden z naszych kolegów, sprowadzamy go tutaj, gdzie będzie bezpieczny.
— Ale dlaczego tutaj? — zapytał Rudger.
Emilka uniosła ramiona i wskazała na otaczające ich regały.
— Ty i ja, Rudge, jesteśmy wymyśleni. Rozejrzyj się, to miejsce jest jak oaza: to czysta wyobraźnia. To prawda, może i nie jest świeża, ale na kilka tygodni wystarczy.
— A co potem?
— Potem trzeba się brać do roboty.
— Do jakiej roboty?
Emilka wstała. Rudger też. Papierek po babeczce włożył do kieszeni.
W dłoni wciąż trzymał dopitą do połowy filiżankę czekolady.
— Chodź ze mną — powiedziała Emilka.
Szli tak labiryntem regałów, aż wreszcie dotarli do otwartej przestrzeni w przedniej części biblioteki…

Dodaj komentarz

Możesz użyć znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>