Menu

Tarnowski patriotyzm

Nasze życie nierozerwalnie łączy się z patriotyzmem; wszelkie odmiany tegoż są w równym stopniu ważne. Życie w kraju upływa w danej społeczności i naszym naczelnym obowiązkiem jest obrona zdobyczy gospodarczych, kulturowych, a przede wszystkim pamięć o bohaterach, którzy swe życie poświęcili obronie tych wartości.

 Ostatnio bardzo dużo przypomina się i rehabilituje osoby, które walczyły o lepszą przyszłość nie tylko dla siebie, lecz i dla pokoleń – dla nas, dla naszego godnego życia w wolnym kraju.

Władze miasta, organizacje kombatanckie oraz inne stowarzyszenia, starannie, z odpowiednią oprawą, przygotowują uroczystości związane z pamięcią minionych wydarzeń.

Odbywa się to czasem w sposób niezrozumiały dla nas, mieszkańców – otóż jedna wspaniała rocznica uchwalenia drugiej na świecie konstytucji przebiegała w naszym mieście w dwóch wersjach – „naszej” i „reszty”. No cóż, jest takie powiedzenie : „gdzie jest dwóch Polaków, tam są trzy zdania”.

Tacy już jesteśmy, każdy Polak nosi buławę w plecaku. Co jest ważniejsze pod pojęciem patriotyzmu – serce czy manifestacja wyrażana naszą obecnością na uroczystych obchodach? No cóż, jedno jest pewne, nadrabiamy zaniedbania.

Nie wszystkie uroczystości gromadzą mieszkańców i nie jest to przejawem lekceważenia, lecz raczej przytłaczającej ich codzienności.

Starannie przygotowane uroczystości – to jedno, a częściowy brak zainteresowania nimi mieszkańców – drugie.

Upamiętnienie jednej z największych tragedii ostatniej dekady, katastrofy smoleńskiej, winno mieć estetyczną oprawę.

Co prawda, na budynku, przylegającym do Placu Ofiar Katynia z Grobem Nieznanego Żołnierza jest wmurowana tablica ku czci tej tragedii, ale… we wnęce okiennej spontanicznie umieszczono prowizoryczną listę tragicznie zmarłych w tej katastrofie. Jest to gest godny upamiętnienia w należytszy sposób. Pamięć ludzka jest zawodna, lecz poprzez właściwe zagospodarowanie tej wnęki, z wyszczególnionymi nazwiskami, będzie trwać wiecznie.

Podobnie jest z pomnikiem, upamiętniającym pierwszy transport więźniów do obozu Auschwitz-Birkenau. Kilka razy upominałem się o postawienie obok pomnika tablicy z nazwiskami byłych więźniów. Czy to jest aż tak trudne do wykonania? Chyba nie. Co prawda, na dworcu kolejowym, na pierwszym peronie istnieje skromny obelisk z wyszczególnionymi nazwiskami, lecz samo jego tam usytuowanie nie jest zbytnio przemyślane. Zapytałem kilka osób gdzie się znajduje ten obelisk? Nikt nie umiał mi na to pytanie odpowiedzieć – samo życie!

Przypomniałem, w tym miejscu, o umieszczeniu na pamiątkowych tablicach nazwisk poległych. Jest to, moim zdaniem, jedna z form patriotyzmu.

W ten sposób mogę swym wnukom zwrócić uwagę, że ich przodek, będący działaczem AK, o obozowym trzycyfrowym numerze, został wywieziony pierwszym transportem do niemieckiego obozu koncentracyjnego, gdzie zginął śmiercią męczeńską pod ścianą śmierci. Oby pamięć o nich trwała wiecznie.

Artysta prawie Doskonały
Jacek Janicki

Dodaj komentarz

Możesz użyć znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>