Menu

Jak Tarnów poddał się bez walki, cz. II.

138 _ kawalec

Ostatnie miesiące 1998 roku to praktycznie likwidacja województwa. Pracownicy Urzędu Wojewódzkiego w Tarnowie przed 15 listopada otrzymali informację, gdzie będą pracowali po 1 stycznia 1999 r.

Zatrudnieni w urzędach rejonowych stali się automatycznie pracownikami powiatów. 163 osobom zaproponowano pracę w Urzędzie Województwa Małopolskiego. Część przydzielono do pracy w Sejmiku Województwa Małopolskiego lub w urzędzie Tarnowskiego Powiatu Ziemskiego. Inni mogli znaleźć zatrudnienie w powiatach dąbrowskim, brzeskim i bocheńskim.

W październiku 1998 roku spotkali się prezydenci trzech największych miast Małopolski: Krakowa, Tarnowa i Nowego Sącza. Zdecydowali o stałym współdziałaniu na rzecz zrównoważonego rozwoju Małopolski. Przyjęto tzw. Deklarację Tarnowską, pn. „Program dla Małopolski”.

Zdecydowano o podjęciu prac nad tezami samorządowymi niezbędnymi dla opracowania strategii przyszłego województwa przez Sejmik Samorządowy Województwa Małopolskiego. Już dwa dni później (4 października 1998 r.), w Urzędzie Wojewódzkim w Tarnowie, odbyło się spotkanie kandydatów do Sejmiku Województwa Małopolskiego z Krakowa, Tarnowa i Nowego Sącza, oraz kandydatów do samorządów powiatowych z ówczesnego województwa tarnowskiego.

Spotkanie poświęcone było wdrażaniu reformy administracyjnej i zadaniom nowych jednostek samorządowych. Trzej wojewodowie podpisali porozumienie o współpracy przy tworzeniu nowego województwa małopolskiego.

Nie bez przyczyny zawarto je w Tarnowie, bo jak powiedział ówczesny wojewoda krakowski, Ryszard Masłowski: „… pojawiły się tutaj obawy co do smoczych zamiarów Krakowa”.

Przy podpisywaniu porozumienia obecny był sekretarz międzyresortowy zespołu ds. wdrażania reformy administracyjnej Józef Płaskonka.

Poseł Jan Rokita z Krakowa oświadczył, że: „Mechanizm budowy nowego województwa nie może być podobny do sposobu działania smoka. Nie może jedno województwo pożreć drugiego. W Tarnowie i Nowym Sączu nie mogą jednak być powielane te instytucje, które istnieć będą w Krakowie. Nie taki jest sens reformy” Wojewoda krakowski był zwolennikiem utworzenia delegatury krakowskiego Urzędu Wojewódzkiego w obu tych miastach.”

Koncepcja powołania dwóch wicewojewodów, którzy odpowiadaliby za pracę UW na terenie dawnych województw tarnowskiego i nowosądeckiego upadła, gdyż wojewoda krakowski był jej zdecydowanym przeciwnikiem.

Brak jasnych wypowiedzi zwiększył niepokój wśród urzędników w Tarnowie i Nowym Sączu, którzy obawiali się utraty pracy. W grudniu 1998 r. zapadła decyzja o zlokalizowaniu w Tarnowie inspekcji weterynaryjnej i ochrony roślin dla obsługi całego województwa małopolskiego. Był to pierwszy sukces wojewody tarnowskiego Aleksandra Grada w staraniach o uczynienie Tarnowa centrum rolniczym Małopolski.

Rozpoczęto także walkę o przekazanie nowoczesnego Centrum Administracyjnego przy al. Solidarności ziemskiemu i grodzkiemu powiatowi tarnowskiemu. Propozycja wojewody tarnowskiego o umiejscowienie w Tarnowie Wydziału Rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego do obsługi całej Małopolski miała przeciwnika w osobie wojewody krakowskiego, mimo iż zyskała akceptację przedstawicieli rządu.

Do końca roku, czyli do końca istnienia województwa tarnowskiego, mimo starań Grada, nie wydano w Warszawie decyzji o utworzeniu w Tarnowie oddziału Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad.

Ostatnie dni województwa tarnowskiego komentowano szeroko w lokalnych gazetach, przedstawiano opinie mieszkańców miasta i wysokich rangą urzędników.

Wiceprezydent miasta Roman Ciepiela stwierdził, iż Tarnów niewiele traci przestając być miastem wojewódzkim, gdyż od lat wojewódzki status odgrywał coraz mniejszą rolę. Obawy jego istniały co do jednego, czy „…miejsce warszawocentryzmu zajmie krakocentryzm. Ale nawet jeśli tak się stanie, to i tak nie powinno mieć dla nas większego znaczenia”.

Od 1 stycznia 1999 roku obszar dawnego województwa tarnowskiego składa się z 6 powiatów (1 grodzkiego). Spośród powiatów dawnego województwa tarnowskiego, wszystkie z wyjątkiem dębickiego, znalazły się nowo utworzonym województwie małopolskim.

W jednej z gazet pod dramatycznym tytułem „Żegnaj, Tarnowskie!”, opisano symboliczne pożegnanie z województwem, czyli spalenie w krematorium miejscowego szpitala worka z urzędowymi pieczątkami dawnego Urzędu Wojewódzkiego. Bez rozgłosu i dziennikarzy zdejmowano szyldy wojewódzkie, znaleźli się kolekcjonerzy, którzy chcieli je odkupić.

Ciągle jeszcze w Tarnowie posiadał swoją siedzibę Karpacki Okręgowy Zakład Gazownictwa. Tworzono także Regionalne Laboratorium Badania Mleka, istniały Wojewódzkie Inspekcje: Weterynaryjna i Ochronna.

Tyle pozostało z dawnej samodzielności, choć jak twierdzą mieszkańcy miasta, Tarnów nigdy w pełni nie wyzwolił się spod krakowskiej kurateli. Tam decydowano o inwestycjach drogowych, telekomunikacyjnych i pocztowych w Tarnowskiem.

Ówczesny prezydent Tarnowa Józef Rojek, w sondzie prasowej stwierdził, iż Tarnów jako stolica województwa zyskał wyższą uczelnię – Wyższą Szkolę Zawodową (rozpoczęła działalność 1 października 1998 r.) i dwie prywatne, nowy gmach Urzędu Wojewódzkiego, nowy szpital i obwodnicę.

Wcześniejszy prezydent miasta Mieczysław Bień obawiał się, że Tarnów straci przy dzieleniu centralnych funduszy. Inni obawiali się Krakowa, który określono „studnią bez dna”. Optymizmem napawał tylko fakt, że w mieście pozostały delegatury i filie urzędów krakowskich.

Niestety źle się stało, iż w Tarnowie nie pozostawiono ważniejszych urzędów państwowych czy samorządowych. Już w dwa miesiące po wprowadzeniu reformy samorządowej, w miejscowej prasie pojawiły się alarmujące artykuły o postępującej degradacji miasta.

W jednym z nich, pt. „Miasto na równi pochyłej” Marian Madej przedstawił nieciekawy obraz Tarnowa. Pisał on: „Trudno znaleźć jakikolwiek przykład pozytywny, który wskazywałby, że miasto się gospodarczo rozwija. Negatywy natomiast można mnożyć. Najgorsze, że obraz gospodarczy Tarnowa, jaki się obecnie rysuje, nie rokuje niczego dobrego dla jego mieszkańców. Likwidowane są lub upadają zakłady, wzrasta bezrobocie, zarobki kształtują się poniżej średniej krajowej. Społeczeństwo biednieje. Automatycznie traci na tym budżet miasta. Władze nie mają koncepcji polityki gospodarczej przystającej do obecnej sytuacji. Nie ma także jasno sformułowanego programu działań zmierzających do zahamowania negatywnych trendów, jakie pojawiły się w gospodarczym życiu miasta, a co ważniejsze, przyszłościowej wizji rozwoju jego gospodarki, ściągania do miasta inwestorów, tworzenia nowych zakładów i miejsc pracy. (…)W Tarnowie panuje marazm i wszechobecna niemożność”.

Dalej autor dowodził, iż skurczył się rynek pracy, gdyż wiele tarnowskich zakładów upadło. Ciekawa koncepcja klastera przemysłowego „Plastikowa dolina” była ciągle w sferze rozważań i mało konkretnych działań. Upadły zakłady branży budowlanej jak Kombinat Budowlany, Kombinat Budownictwa Komunalnego, małe firmy związane z projektowaniem i nadzorowaniem inwestycji.

Budownictwo mieszkaniowe w mieście nadzorowały firmy krakowskie, rzeszowskie lub nowosądeckie. W Tarnowie rosło bezrobocie a podatki szły do tamtych miast. Upadły zakłady przetwórstwa owocowo – warzywnego. Kłopoty miały potężne niegdyś Zakłady Mechaniczne, Tamel czy Zakłady Mięsne.

Grzechy władz samorządowych na które nałożyła się dodatkowo reforma administracyjna, ze wszystkimi jej ujemnymi dla Tarnowa skutkami, wyraźnie uwidoczniły się w pogarszającym się systematycznie stanie tarnowskiej gospodarki, a co za tym idzie, ogromnym zadłużeniu miasta.

Nie potrafiły także władze miasta wynegocjować przekazania byłego Wojewódzkiego Centrum Administracyjnego w Tarnowie na potrzeby urzędu powiatowego i miejskiego.

Rozgoryczony starosta tarnowski Michał Wojtkiewicz, po kolejnym spotkaniu z wojewodą małopolskim w styczniu 1999 r. stwierdził, że zadeklarowana przez władze krakowskie polityka „dobrej woli” nie znajduje potwierdzenia w faktach, a „budynek dawnego Wojewódzkiego Centrum Administracyjnego, wraz z jego bogatym wyposażeniem został potraktowany jak „łup wojenny” przez władze wojewódzkie, mechanicznie egzekwujące swoje prawa, bez uwzględnienia elementarnych interesów mieszkańców”.

Niestety, mimo starań starosty i prezydenta, budynek został przejęty przez UW w Krakowie, stąd nie można się dziwić irytacji mieszkańców Tarnowa, którzy twierdzili, że Kraków „wchłonie” wszystko co najlepsze, pozostawiając Tarnowowi nędzne resztki.

Już w pierwszych miesiącach 1999 r. straciło pracę ok. 1200 osób, lecz większość tych zwolnień nie miała związku z likwidacją województwa, a raczej winą należy obciążyć włodarzy miasta, którzy od lat nie zapewnili prawidłowego rozwoju społecznego, ekonomicznego i gospodarczego miasta, nie zachęcili inwestorów krajowych oraz zagranicznych do zainwestowania w regionie tarnowskim.

Skutki utraty przez Tarnów statusu miasta wojewódzkiego ciekawie przedstawiono w cyklu artykułów pt. „Krajobraz po województwie”, publikowanych od lipca do grudnia w 1999 roku, w miesięczniku „Pogórze, Powiśle”.

Henryk Cyganik próbował ocenić sytuację Tarnowa w przełomowym dla miasta ’99 roku. Wyrażał ogólną opinię, iż Tarnów na degradacji do roli powiatu wiele stracił. Miasto i powiat tarnowski, tak jak i wszystkie powiaty w Polsce od początku reformy był niedoinwestowany, a środki na realizację reformy w wymiarze lokalnym zbyt małe.

Autor ubolewał nad faktem, że w parlamencie brakuje lobby, które broniłoby interesów tarnowskiej ziemi. Jednak znowu Kraków wymieniany był jako główna przyczyna problemów Tarnowa. Autor protestował przeciwko traktowaniu Tarnowa jako swoistej kolonii i regionu drugiej kategorii.

Żenujące tego  przykłady to: przywłaszczenie budynku byłego Urzędu Wojewódzkiego w Tarnowie, urządzeń biurowych, środków transportu, czy wreszcie wymontowywanie starych maszyn z warsztatów Obrony Cywilnej Kraju.

Drugim problemem był brak inwestycji, a także wspomniane wcześniej upadające firmy budowlane, czy poważne problemy przemysłu spożywczego, który był dotąd mocną stroną gospodarki tarnowskiego. Spadająca średnia zarobków w samym Tarnowie (80 proc. średniej krajowej), i prognozy na koniec 1999 roku dotyczące bezrobocia związanego z redukcją etatów w Zakładach Mechanicznych, Zakładach Azotowych, szkolnictwie, służbie zdrowia, transporcie sanitarnym, czy nawet kuratorium, nie dawały żadnych nadziei na poprawę sytuacji.

Dziennikarze alarmowali o zapaści kultury w regionie, co łączyli także z reformą administracyjną i zmianą zasad finansowania. Dotąd Tarnów i Tarnowskie były prężnymi ośrodkami kulturotwórczymi w skali ogólnopolskiej. Nie sposób wymienić dziesiątków wydarzeń artystycznych, festiwali, przeglądów, konkursów, jarmarków kulturalnych. Przy rozdziale pieniędzy w Krakowie  zapominano o tzw. terenie.

Jeszcze rok po likwidacji tarnowskiego nie ustawały polemiki co do słuszności, bądź jej braku, w poparciu reformy. Program Równomiernego Rozwoju Regionu, czyli słynny Program trzech „i”, byłego wojewody Grada okazał się być iluzją.

Nie powiodły się zamysły utworzenia centrum rolnictwa dla Małopolski, nie stworzono w mieście planowanego wydziału rolnictwa, oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, nawet Wojewódzki Zakład Weterynarii przeniesiono po roku do Krakowa. Podobny los spotkał Wojewódzką Inspekcję Ochrony Roślin. Warto przytoczyć, na ogół krytyczne, głosy ówczesnych polityków lokalnych:

Wiesław Woda, były wojewoda (PSL): „Tarnowski region jest traktowany po macoszemu przez stolicę Małopolski. Nie zlokalizowano tu żadnych inwestycji centralnych, ani inwestycji z budżetu marszałkowskiego.”

Zbigniew Gomoła, przewodniczący Komisji Powiatowej Unii Wolności: „Miało być pięknie, województwo miało załatwiać ponadregionalne sprawy, a tymczasem Tarnów na tym absolutnie nie skorzystał. Zyski z reformy administracyjnej dotyczą pewnie Krakowa, a w przypadku Tarnowa trudno mówić o pozytywnych aspektach utraty statusu wojewódzkiego”.

Andrzej Skrzyński, przewodniczący SLD w Tarnowie: „Poczynania radnych AWS przyczyniły się do degradacji naszego miasta. Miały tu zostać agendy urzędów, oddziały zamiejscowe, miało być więcej środków na inwestycje. Dzisiaj nic z tych planów nie zostało”.

Czy istnieje więc szansa na poprawę zaistniałej sytuacji? Pewne nadzieje jednak są. Przede wszystkim należy zwiększyć niską aktywność tarnowskich parlamentarzystów, jak również małą aktywność polityków lokalnych w przeciwdziałaniu pogarszającemu się stanowi rzeczy.

Samorządy muszą tworzyć własne koncepcje rozwoju i starać się o wsparcie na szczeblu wojewódzkim. Szansą dla Tarnowa jest nadal rozwój szkolnictwa wyższego zawodowego. Miasto wciąż pozostaje silnym ośrodkiem turystycznym i kulturalnym, lecz ciągle zbyt słabo promowanym, nie umiejącym zatrzymać na dłużej potencjalnego gościa.

Dla rozwoju turystyki potrzebne jest spełnienie jednego warunku: Tarnów musi być dużym węzłem komunikacyjnym, co częściowo już jest faktem – choć nadal nie do końca. Niezbędne jest też stworzenie warunków dla pozyskiwania kapitału i rozwoju tzw. własnej klasy średniej, czyli małych firm lokalnych.

Problemem Tarnowa są także wybrani przez jego mieszkańców posłowie, senatorowie, jak i miejscowi politycy, którzy nie potrafią bronić interesów swojej małej ojczyzny. Nie sposób dziś stwierdzić jednoznacznie, kto bardziej przyczynił się do sytuacji w jakiej znalazł się dzisiejszy Tarnów i jego zniechęceni mieszkańcy.

A przecież to od nich, tarnowian i ich inicjatyw, zależy przyszłość regionu.

 Wojciech Gomoła, rys. Rafał Kawalec

Komentarze ( 1 )

  • Smutny tarnowianin

    Tarnów to miasto, które bardzo wiele straciło na reformie administracyjnej. Od 1999 roku widać z roku na rok spadek liczby mieszkańców miasta. Płace są na minimalnym poziomie. Miasto Tarnów i tarnowianie ubożeją. Miasto nie może przyciągnąć dużego inwestora a te zakłady przemysłowe, które dotąd jeszcze nie upadły są w nie najlepszej sytuacji finansowej.
    Zyskuje Kraków, zyskuje Rzeszów – miasta wojewódzkie. Nawet Nowy Sącz, który widać jest bardziej dofinansowany przez Kraków.
    Wojewódzki ościenny Rzeszów jak i mniejszy od Tarnowa Nowy Sącz posiadają potencjały w postaci dobrych samorządowców, ludzi przedsiębiorczych.
    Na szczególna uwagę zasługuje niebywały skok inwestycyjny i społeczny Rzeszowa (stolicy Podkarpacia), jeszcze w latach 70 tych XX wieku miasta porównywalnego Z Tarnowem. Teraz to już inna liga. na korzyść Rzeszowa oczywiście.

Dodaj komentarz

Możesz użyć znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>